Doktryna. Temat 11. Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie i Powtórne Przyjście Jezusa Chrystusa. Zmartwychwstanie Chrystusa jest fundamentalną prawdą naszej wiary, jak mówi Święty Paweł (por. 1 Kor 15, 13-14). Poprzez ten fakt Bóg zainaugurował życie przyszłego świata i oddał je do dyspozycji ludzi.
Ks. Przemysław Artemiuk | „Ziemskie życie Jezusa uczy nas, że śmierć nie jest ostatnim słowem o Jego i naszej egzystencji”. Po wydarzeniach pasyjnych nadchodzi zmartwychwstanie, które jest przejściem od śmierci do chwały. Możemy badać je, posługując się naukową refleksją, a równocześnie fascynować się nim jako niezgłębioną tajemnicą wiary. Pytając o wiarygodność historyczną, bo ona pozostaje najważniejsza, zwracamy uwagę na dwa znaki: pusty grób i chrystofanie, które wzajemnie się objaśniają i dopełniają. „Sam pusty grób nie prowadzi jeszcze do wiary w zmartwychwstanie. To dopiero ukazywanie się Jezusa uczniom wyjaśnia, dlaczego Jego zwłoki nie leżą już w grobie”. Pusty grób był różnie interpretowany w przeszłości. W jego rozumieniu można dostrzec ewolucję: od „dowodu” na zmartwychwstanie do kwestionowania jego historyczności. Mówiąc o pustym grobie, winniśmy jednak określić go nieodzownym warunkiem nauczania o cielesnym zmartwychwstaniu Chrystusa: „Na tej konkretnej cielesności opierają się po-wielkanocni świadkowie, i to pomimo wszelkich trudności, na jakie natrafiają ze strony Żydów, którzy oczekują zmartwychwstania ciał dopiero w momencie Paruzji, jak też później u pogan, dla których zmartwychwstanie ciał jest jakimś groteskowo-wulgarnym wyobrażeniem. O wiele prościej i łatwiej byłoby uczniom Jezusa czcić Go tak, jak czynili to zwolennicy Jana Chrzciciela, gromadząc się przy jego grobie, jako proroka-męczennika. (…) Brak jakichkolwiek wskazówek o takim kulcie podbudowuje jeszcze bardziej opowiadania o znalezieniu pustego grobu”. Drugim znakiem zmartwychwstania są ukazywania się Chrystusa, czyli chrystofanie. Krytycy pustego grobu interpretują je jako żałobne doznania Apostołów. Wyjaśniać chrystofanie trzeba jednak nie na podstawie wiary uczniów w zmartwychwstanie, ale wręcz odwrotnie: „to przecież one spowodowały w nich tę wiarę”. To zmartwychwstały Chrystus inicjuje spotkania, a nie uczeń. Ukazujący się Jezus, chociaż budzi lęk i zmieszanie, zachęca jednak najbliższych, aby przekonali się, że to On. W tym celu pokazuje im swoje ręce, nogi, blizny, przemawia do nich. Nie ulega więc wątpliwości, że chociaż pusty grób i chrystofanie oznaczają historyczne ślady konkretnego wydarzenia, czyli Chrystusowego powstania z martwych, to jednak sam „moment zmartwychwstania nie zna żadnych ludzkich świadków. Wielkanocna liturgia wysławia tę tajemnicę wiary słowami: «O, zaiste błogosławiona noc, jedyna, która była godna poznać czas i godzinę Zmartwychwstania Chrystusa»”. Chrystusowe powstanie z martwych jest dla chrześcijan kluczową kwestią. Wiara w tę prawdę pozostaje także niezbędna dla otrzymania życia wiecznego: „A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach” (1 Kor 15,16). Dlatego należy Zmartwychwstania bronić, stosując adekwatną argumentację. Współcześni apologeci wierzą, że „zmartwychwstanie Chrystusa można udowodnić co najmniej z taką samą pewnością, jak każde powszechnie uznane i dobrze udokumentowane wydarzenie w historii starożytnej”. Dlatego powrót do apologetyki i obrona zmartwychwstania jest dzisiaj niezbędne (w dalszej części artykułu opieram się na pracy Habermasa, Licony, O zmartwychwstaniu Jezusa, przekład A. Czwojdrak, Warszawa 2022).. Kryteria historiograficzne Zacznijmy od kryteriów historiograficznych, które zastosujemy w odniesieniu do zmartwychwstania. Rozumiemy przez nie źródła dokumentujące wydarzenie. Mamy ich pięć. Kryterium pierwsze wskazuje na wielość niezależnych relacji, które potwierdzają tezę historyka: „Kiedy jakieś wydarzenie bądź wypowiedź są poświadczone przez więcej niż jedno niezależne źródło, przemawia to silnie na rzecz historyczności”. Kryterium drugie odnosi się do poświadczenia danego przez przeciwnika. Dla historyka stanowi to potwierdzenie jego tezy: „jeśli świadectwo potwierdzające jakieś wydarzenie bądź zeznanie pochodzi ze źródła, które nie utożsamia się z osobą, przesłaniem, sprawą, ani nie przyczynia korzyści, świadczy to na rzecz autentyczności”. Kryterium trzecie to kłopotliwe wyznania, potwierdzają one tezy historyka. Kryterium czwarte odnosi się do naocznego świadka. Jego zeznanie ma dla historyka „zwykle większą wagę niż relacja z drugiej ręki”. Kryterium piąte wskazuje na wczesne świadectwa, które mają wyjątkową wartość dla historyka: „im krótszy czas dzieli wydarzenia od świadectwa o nim, tym bardziej wiarygodny jest świadek, ponieważ pozostaje niewiele czasu na to, aby do relacji wkradła się przesada czy wręcz legenda”. Podsumowując, należy zauważyć, że niektóre zeznania są wartościowsze od innych. Dzieje się tak w przypadku, gdy są poświadczone przez wielu niezależnych świadków, potwierdzone przez źródła neutralne, nie ma w nich ingerencji ludzi, która by osłabiała ich pozycję, zawierają relację naocznego świadka oraz występują ich wczesne świadectwa. Zasada „minimum faktów” Polega na poszukiwaniu dowodów o wysokim stopniu pewności. „W podejściu tym rozważamy tylko te dane, które mają tak mocne potwierdzenie historyczne, iż uznają je prawie wszyscy badacze zajmujący się tym tematem, nawet ci bardzo sceptyczni”. W przypadku zmartwychwstania, większość faktów spełnia dwie zasady: „są dobrze poparte dowodami oraz uznawane przez nieomal wszystkich badaczy”. Zasada „minimum faktów” posiada szczególne znaczenie w dyskusji ze sceptykami. Posługując się nią, apologeta konstruuje argumentację „przy użyciu faktów o wysokim stopniu pewności, faktów, które zaakceptuje prawdopodobnie każdy sceptyk”. W odniesieniu do zmartwychwstania zasada „minimum faktów” przedstawia się następująco. Fakt pierwszy: „Jezus umarł na krzyżu”. Jego śmierć krzyżowa jest pewna niczym każdy fakt historyczny. Potwierdzają ją następujące źródła: chrześcijańskie, czyli wszystkie cztery Ewangelie oraz niechrześcijańskie (Józef Flawiusz, Tacyt, Lukian z Samosaty, Mara bar Serapion i Talmud). Fakt drugi: „Uczniowie Jezusa uważali, że powstał On z martwych i ukazywał im się”. W tej kwestii wśród badaczy panuje zgoda. Pewność opierają na następujących danych. Po pierwsze, to sami uczniowie twierdzili, że Jezus zmartwychwstały im się ukazał. Mamy na ten temat dziewięć wczesnych i niezależnych świadectw, które można podzielić na trzy grupy: teksty Pawła o uczniach, tradycja ustna wczesnych chrześcijan, czyli symbole wiary – 1 Kor 15,3-7 i nauczania Dz 2 oraz tradycja pisana: Ewangelie i pisma wczesnego Kościoła: Klemens Rzymski, Polikarp. Po drugie, po wydarzeniach pasyjnych grono uczniów doświadczyło przemiany, przeszli oni drogę od strachu i wycofania/zamknięcia do radości i opowiadania o powstaniu Chrystusa z martwych. „Po śmierci Jezusa życie Jego uczniów uległo tak ogromnej przemianie, że decydowali się znosić prześladowania, a nawet śmierć. Taka siła przekonań świadczy o tym, że twierdząc, iż Jezus zmartwychwstał i ukazał im się, nie robili tego, licząc na jakieś osobiste korzyści. Naprawdę w to wierzyli”. Uwierzyli i byli gotowi cierpieć – świadczą o tym wczesne źródła: „Dzieje Apostolskiego”, Klemens Rzymski, Polikarp, Ignacy Antiocheński, Dionizy z Koruntu (cytowany przez Euzebiusza z Cezarei), Tertulian i Orygenes. Fakt trzeci: „Paweł, prześladowca Kościoła, doznał nagłej przemiany”. Mamy na ten temat zarówno świadectwa samego Pawła (1 Kor 15,9-10; Ga 1,12-16. 22-23; Flp 3,6-7), jak i tekst Dziejów Apostolskich (9,1-19; 22,3-21; 26,9-23) oraz opinie pierwszych chrześcijan (Ga 1,22-23). Pawłowe świadectwo posiada szczególną wartość, ponieważ Apostoł narodów, spotykając Zmartwychwstałego, był wrogiem i nieprzyjacielem Kościoła. Po tym wydarzeniu, „jego przekonanie, że stał się świadkiem zmartwychwstałego Chrystusa, było tak przemożna, że – podobnie jak pierwsi uczniowie – był gotowy nieustannie narażać się na cierpienie z powodu Ewangelii, a nawet na męczeństwo, co potwierdzają liczne źródła (sam Paweł, Łukasz, Klemens rzymski, Polikarp, Tertulian, Dionizy z Koryntu i Orygenes). Fakt czwarty: „Sceptyk Jakub, brat Jezusa, uległ nagłej przemianie”. O życiu krewnego Jezusa nie ma zbyt wielu informacji. Na tyle jednak dużo, by wyprowadzić następujący wniosek: „po zmartwychwstaniu Jezusa Jakub, Jego brat, nawrócił się na chrześcijaństwo, ponieważ żywił przekonanie, że ukazał mu się Zmartwychwstały Jezus”. Podstawowe fakty dla sformułowania tej tezy są następujące: do chwili zmartwychwstania Jakub nie wierzył w Jezusa (Mk 6,3-4; J 7,5), „credo korynckie” wymienia go jako osobę, która doznała chrystofanii (1 Kor 15,3-7), w „Dziejach Apostolskich” jest on przedstawiony jako przewodniczący wspólnoty jerozolimskiej (Dz 15,12-21; Ga 1,19), Jakub nie tylko nawrócił się na wiarę na chrześcijaństwo, ale za Jezusa oddał też swoje życie. Jego męczeństwo potwierdzają autorzy starożytni (Józef Flawiusz, Hegezyp i Klemens Aleksandryjski). Fakt piąty: „Grób był pusty”. Wprawdzie ten fakt nie spełnia jednego z kryteriów dotyczących metody „minimum faktów” (nie każdy badacz akceptuje ten fakt). Istnieje jednak „mocny materiał dowodowy na jego rzecz i jest on uznawany za fakt historyczny przez znaczącą większość badaczy krytycznych”. Za pusty grobem przemawiają trzy argumenty. Pierwszy, to czynnik jerozolimski: „chrześcijaństwo nie miałoby szans rozwoju w Jerozolimie, gdyby ciało nadal znajdowało się w grobie. Argument drugi: pusty grób jest poświadczony przez przeciwników, którzy zamiast go ukazać, oskarżyli uczniów o wykradzenie ciała Jezusa (Mt 28,12-13; Justyn Męczennik, Dialog z Żydem Tryfonem, rodz. 108; Tertulian, O widowiskach, 30). Argument trzeci, to świadectwo kobiet. „Nie tylko są one pierwszymi świadkami, ale i wspomina się o nich we wszystkich czterech Ewangeliach, podczas gdy mężczyźni pojawiają się jako świadkowie dopiero później, i to tylko w dwóch Ewangeliach (Łk 24m12; J 20,3-9). „Był to osobliwy wymysł, zważywszy, że zarówno w kulturze żydowskiej, jak i rzymskiej kobiet nie ceniono wysoko, a ich świadectwo uważano za wątpliwe, a z pewnością nie równie wiarygodne jak zeznania mężczyzn” (Talmud, Józef Flawiusz, Swetoniusz). Wniosek może być tutaj tylko jeden: „gdyby ewangeliści wymyślili historię o pustym grobie, wydaje się dużo bardziej prawdopodobne, że w roli jego odkrywców i pierwszych świadków zmartwychwstałego Jezusa obsadziliby mężczyzn”. Teorie alternatywne „Już od pierwszych doniesień o zmartwychwstaniu Jezusa krytycy formułowali teorie alternatywne, mające tłumaczyć dostępne dane. Określa się je zwykle mianem wyjaśnień naturalistycznych, ponieważ odwołują się jakiejś przyczyny naturalnej tego wydarzenia, nie zaś do przyczyny nadprzyrodzonej”. Teorie alternatywne, zdaniem współczesnych badaczy, zawierają liczne niespójności i dlatego dzisiaj wielu myślicieli ignoruje je, nie traktując poważnie. Przyjrzyjmy się im jednak, żeby zobaczyć argumentację krytyków Chrystusowego powstania z martwych. Teorie legendy – zakładają, że: po pierwsze, opowieść o Jezusie uczniowie ubarwiali, wprowadzając nowe fakty; po drugie, uprawiali literaturę ahistoryczną i wymyślili historię o Zmartwychwstaniu, by uczcić pamięć o Jezusie; po trzecie, opowieść z Zmartwychwstaniu to, zdaniem krytyków, kolejna wersja mitów obecnych w innych religiach. Teorie oszustwa – zakładają, że cała historia opowiadająca o Zmartwychwstaniu to podstęp. W tej grupie można wyróżnić następujące warianty: po pierwsze, „uczniowie kłamali bądź wykradli ciało”; po drugie, „ktoś inny wykradł ciało, nie uczniowie”; po trzecie, „świadkowie pomylili groby”. Teoria pozornej śmierci – ukrzyżowanie Jezusa jest pewne, ale nie Jego śmierć na krzyżu. Miał On „wielu zwolenników, z pewnością były wśród nich osoby majętne, które mogły przekupić żołnierzy, aby zdjęli Go z krzyża, póki jeszcze żyje. Następnie Jezus już po dojściu do zdrowia mógł pokazywać się poranione ręce i stopy, tak iż niektórzy uwierzyli w Jego zmartwychwstanie”. Koncepcja ta, nazywana „teorią omdlenia” pomija realność męki Jezusa, biorąc pod uwagę biczowanie i ukrzyżowanie. Na podstawie dostępnych źródeł naukowcy stwierdzili, że duszenie się Jezusa i rana włóczni spowodowały śmierć. To pierwsza kwestia. Po drugie, krytykę tej teorii podjęli już liberalni badacze ( Strauss). Po trzecie, teoria omdlenia „nie umie wyjaśnić diametralnej zmiany światopoglądu Pawła”. Teoria omamu oznacza, że halucynacja jest wytłumaczeniem relacji Nowego Testamentu o Zmartwychwstaniu. Czy jednak jest ona prawdziwa, skoro po pierwsze, „omamy nie występują grupowo”; po drugie, co w takim przypadku zrobić z pustym grobem, jak go wyjaśnić; po trzecie, mamy przecież nawrócenie Pawła – prześladowcy; po czwarte, sceptyk Jakub nawraca się; po piąte, „istnieje zbyt wiele odmian tego incydentu”, żeby je pogodzić ze sobą. Teoria urojenia może wyjaśnić to, co stało się z Jezusem po Jego śmierci. Czasami bowiem ludzi mogą podzielać fałszywe wierzenia, nawet na własną zgubę. Zdaniem badaczy, urojenia są „wysoce problematyczne, ponieważ „nie wyjaśniają znacznej części dostępnych danych” (nawrócenia Pawła, nawrócenia Jakuba, pustego grobu). Teoria wizji jest dzisiaj znacznie popularniejsza niż teoria omamów. „Wiele pism religijnych, poczynając od starożytnych aż po dziś, mówi o wizjach, w których ukazują się im osoby boskie”. Do tej kategorii wielu zalicza Zmartwychwstanie Jezusa. Sama teoria ma jednak poważne braki. Po pierwsze, termin wizja/wizje jest dosyć mglisty i trudno go zdefiniować. Po drugie, jak wytłumaczyć fakt pustego grobu oraz cielesne ukazywanie się Jezusa? Zaburzenia konwersyjne mogą wyjaśnić relacje dotyczące Zmartwychwstania. Sam termin oznacza dolegliwość psychologiczną „polegającą na tym, że cierpiąca na nią osoba doznaje w swoich zmysłach takich objawów bądź deficytów, które nie są wywołane rozmyślnie i mogą mieć przyczynę neurologiczną”. Takie zaburzenia są przypisywane Pawłowi. Zwolennicy tej teorii stwierdzają: „być może jasne światło, które go oślepiło, mogło wynikać z jakiegoś zaburzenia neurologicznego bądź innej przyczyny medycznej, a nie z Bożego nawiedzenia”. Czy tak rzeczywiście mogło być? Teoria ta nie tłumaczy ukazywania się Jezusa innym uczniom, nie wyjaśnia faktu pustego grobu, Paweł nie pasuje do profilu osoby podatnej na tego rodzaju psychozę, nie znajdujemy tutaj szerszego uzasadnienia innych doświadczeń Apostoła, wydaje się także, że sama teoria potrzebuje dodatkowych wyjaśnień. Paweł jako szczególna postać dla chrześcijaństwa i świadek Jezusa znalazł się na celowniku krytyków Zmartwychwstania. Obok zaburzeń konwersyjnych próbują oni zastosować inne teorie psychologiczne w celu wyjaśnienia jego doświadczeń (wyrzuty sumienia, żądza władzy, olśnienie). Należy jednak podkreślić, że „żadne zjawiska psychologiczne – jak omamy, urojenia, wizje, zaburzenia konwersyjne, żal, wyrzuty sumienia, olśnienie czy Pawłowa żądza władzy – nie są w stanie należycie wyjaśnić wszystkich pięciu faktów. Teorie te stoją wobec poważnych problemów”. Teorie kombinowane stanowią pewną modyfikację i połączenie kilku istniejących teorii. Natrafiają jednak na te same problemy, co pojedyncze koncepcje. Dlaczego? Po pierwsze, „kombinacje kilku teorii zwykle skutkują większym nieprawdopodobieństwem”. Po drugie, „pozostaje wiele tych samych problemów, co przy rozpatrywaniu każdej teorii indywidulanie”. Po trzecie, „wiele niezbędnych dodatkowych wyjaśnień rodzi wrażenie działania ad hoc”. Po czwarte, „muszą one wykazać, że te inne wyjaśnienia są prawdziwe”. Krytycy zmartwychwstania poza wymienionymi teoriami sięgają do argumentów z naturalizmu, którego zwolennicy twierdzą, że „nie istnieje nic takiego jak sfera nadprzyrodzona”. Zgłaszają całą litanię zastrzeżeń wobec Zmartwychwstania. Ich zdaniem: „prawdziwe jest tylko to, czego dowodzi nauka; nauka dowodzi, że ludzie nie ożywają; nauka może wyjaśnić wszystko, nie potrzebujemy żadnego Boga; jeśli Bóg istnieje, nie można ingerować w prawa przyrody; nauka musi zakładać naturalistyczne wyjaśnienie wszystkiego; nawet gdyby doszło do cudu, nigdy nie wiedzielibyśmy, że to cud; cuda w innych religiach świadczą przeciwko chrześcijańskim twierdzeniom o cudach; ogromne prawdopodobieństwo, że dowolne wydarzenie nie jest aktem Bożym”. Także wobec wymienionych naturalistycznych tez zasada „minimum faktów” ma zastosowanie. Bierze bowiem pod uwagę „jedynie te dane historyczne, które mają tak mocne potwierdzenie, że za fakty uznają je zasadniczo wszyscy badacze studiujący ten temat, w tym również większość badaczy niewierzących”. Dokonują apologii Zmartwychwstanie Jezusa, należy pamiętać, że jest ono „kamieniem węgielnym chrześcijaństwa, którego byt bądź nieistnienie zależy od tego, czy wydarzenie to rzeczywiście nastąpiło”.
Wówczas żadne materialne dowody i teorie nas nie przekonają. Nawet najbardziej wymowne. Choć istnieją materialne dowody na zmartwychwstanie Pana (nie uznane dotychczas przez żaden Kościół za autentyczne) - dwie chusty: Całun Turyński i Całun z Manoppello. Ich powstanie jest równie zagadkowe, jak zmartwychwstanie Jezusa.

Dowody na (nie)boskie pochodzenie Biblii Autor Wiadomość Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 17:58Posty: 226 @WIST wolałbym się zmierzyć z bardziej poważnymi zarzutami, a nie tym że autory Pism Świętych nie znali naszej współczesnej klasyfikacji zwierząt. Skoro Biblia jest słowem Bożym to czy możliwe jest aby Bogu plątał się język? Skoro Biblia jest nie do końca, nie w 100% słowem Bożym to dlaczego tak się nazywa? _________________Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Pan. Pt lip 31, 2009 16:59 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Wyobraź sobie Rybeczko pewnego człowieka który żyje sobie w górach Tybetu. Jest on bardzo mądry i ma wiele do powiedzenia. Pewnego pięknego dnia dociera do niego polska ekspedycja himalaistów. Jeden z nich rozumiem język Tybetański, postanawia spisać wspomnienia i mądrość życiową mieszkańca gór. Robi to oczywiście w języku Polskim, spisując to co usłyszał, zrozumiał z gestów, zachowań. Opisuje życie tego człowieka pojęciami zrozumiałym dla Polaka XXI wieku. W Polsce wspomnienia te zostają wydane, ale od razu pojawiają się zarzuty, co to za wspomnienia człowieka gór, skoro napisane po Polsku, typowo polskimi terminami, nieraz błędnie zrozumiane gesty, jakaś tam obca daleka nauka, której krytycy nie rozumieją, bo niby z jakiej racji mają rozumieć mentalność człowieka z tak dalekiej krainy. Pada zatem zarzut, że wspomnienia są fałszywe. A teraz zrozumcie coś, Biblia w swej materialnej formie to zapis dokonany ludzką ręką natchnienia. Biblii nie dostaliśmy z nieba, została w całości napisana na ziemi, jej językami, mentalnością ludzi, potrzebami i zmianami społeczno-historyczno-teologicznymi. Więc droga rybeczko, uświadom sobie jak Twoje praprawnuki będą się śmiać z Ciebie, bo będziesz używać, pojęć, wiedzy i rozumienia świata typowego dla człowieka XXI wieku, podczas gdy Twoje praprawnuki będą na innym, wyższym poziomie edukacji. I będą się śmiać, jaka ta praprababcia była niemądra, jakie głupoty wygadywała. Każda Twoja mądrość życiowa zamiast być taktowana jako mądrość życiowa, będzie badana pod kątem naukowym, czy zgadza się ze wszystkimi teoriami naukowymi. Jeśli w swoim pamiętniku zapiszesz że: "słońce zaszło, poszłam spać" bądź pewna że wyśmieją Twoją marną wiedzę na temat astronomii. Wszakże każdy pod koniec XXI wieku wie że to Ziemia jest w ruchu, a ta nie mądra babcia zapisała w pamiętniku że to słońce zachodzi. Co za ciemnota panowała wtedy... _________________Pozdrawiam WIST Pt lip 31, 2009 17:41 rybeczka Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 17:58Posty: 226 Oh, tylko dlaczego w twojej opowiastce nie ma Boga? Wymyśl coś, żeby był Bóg, tak będzie fajeniej. _________________Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Pan. Pt lip 31, 2009 18:39 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Merytorycznie koleżanko, proszę _________________Pozdrawiam WIST Pt lip 31, 2009 18:42 Raziel Dołączył(a): Pn cze 15, 2009 14:23Posty: 68 WIST napisał(a):(...), nieraz błędnie zrozumiane gesty, jakaś tam obca daleka nauka, (...) Czy niedokładność przekazu może dotyczyć także kwestii ściśle związanych z wiarą? Czy jeśli w Biblii znajdziemy elementy sprzeczne z aktualnym stanem wiedzy naukowej, to oznacza, że mogą w niej znajdować się także rozmijające się ze stanem faktycznym opisy dotyczące wiary? Myślę, że to jest sednem wątku. _________________Raziel Pt lip 31, 2009 19:38 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Słusznie Raziel. I odpowiedz jest dość prosta, natchnienie dotyczy właśnie kwestii duchowych, a nie naukowych. Jezus nie przyszedł wykładać astronomii, ale przyniósł Dobra Nowinę. Nie ma sensu szukać w Biblii wiedzy naukowej, jest ewentualnie sens badania mentalności ludzi którzy ją pisali, w tym i poziomu wiedzy. Równie dobrze można się czepiać że Bóg nie chroni od płowienia i zniszczenia papieru na którym są wydrukowane Ewangelie itd. Zwykłe czepianie się. A przykład z nietoperzem jest tak kuriozalny że aż żal odpowiadać, bo to kwestia umownej klasyfikacji. Delfin to ssak, a każde dziecko powie że to ryba. Czy się pomyli? Sens rozumowania był ok, po prostu dziecko nie mogło pewnych rzeczy wiedzieć. Robienie z tego sprawy to nieporozumienie. _________________Pozdrawiam WIST Pt lip 31, 2009 20:20 Raziel Dołączył(a): Pn cze 15, 2009 14:23Posty: 68 Pozostaje jeszcze kwestia granicy między tym, co natchnione, a co nie. Na pewno nie jest ona jasna, i jednoznaczna. Mnie ciekawi, dlaczego np. zachowanie Judy Machabejskiego, który kazał złożyć ofiarę za dusze zmarłych traktuje się jako "dowód" na istnienie czyśćca (może jego działanie nie miało jakiegokolwiek sensu, i wynikało tylko z ludzkiej nadziei, że zmarłym można jakoś pomóc), natomiast całą masę innych wydarzeń (głównie ze Starego Testamentu), w których ktoś coś zrobił, nie traktuje się jako wytycznych, według których powinno się postępować. Skąd wiemy, że zachowanie Judy Machabejskiego miało sens? _________________Raziel Pt lip 31, 2009 21:06 rybeczka Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 17:58Posty: 226 @WIST I odpowiedz jest dość prosta, natchnienie dotyczy właśnie kwestii duchowych, a nie naukowych Ok, weźmy np. naukę historyczną: w Biblii występują błędy historyczne( wiesz o tym, mam nadzieję) Zmartwychwstanie to nie wątpliwie wydarzenie historyczne( chyba, że stało się w innym wymiarze ) Więc, z twojego tłumaczenia wynika, że zmartwychwstanie nie było opisywane z natchnieniem... _________________Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Pan. Pt lip 31, 2009 21:13 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Raziel Cytuj:Skąd wiemy, że zachowanie Judy Machabejskiego miało sens?Ja niestety nie wiem, mogę jedynie domniemywać że nie był to byle czyn byle kogo. Poza tym, to nie jedyny fragment który mówi o czymś co zwiemy czyścem. Ostatecznie w różnych fragmentach znajdujemy potwierdzenie że dana rzeczywistości weźmy np. naukę historyczną:w Biblii występują błędy historyczne( wiesz o tym, mam nadzieję)Zmartwychwstanie to nie wątpliwie wydarzenie historyczne( chyba, że stało się w innym wymiarze Uśmiech... )Więc, z twojego tłumaczenia wynika, że zmartwychwstanie nie było opisywane z natchnieniem... Nie wiem czy są błędy, ale nie zaprzeczam. Podobnie jak w każdym innym tekście który potraktujemy jako źródło historyczne mogą być błędy. Nie widzę jednak tego powiązania między moją wypowiedzią, a sugestią że "zmartwychwstanie nie było opisywane z natchnieniem...". Tzn. widzę człowieka który czyni cuda, potem umiera i zmartwychwstaje, mam rozum, kojarzę fakty. W czym problem? Skąd pomysł aby zaprzestać obrzeżania nawróconych pogan? Jest to ciekawa scena, czy możemy mówić tutaj o natchnieniu, czy nie? Czy natchnienie nie może mieć czysto ludzkiego aspektu: doświadczam, kojarzę fakty, rozumiem? _________________Pozdrawiam WIST Pt lip 31, 2009 21:23 greg(R) Dołączył(a): Pn gru 29, 2008 1:36Posty: 845 @WIST Tzn. widzę człowieka który (...) umiera i zmartwychwstaje, mam rozum, kojarzę fakty. W czym problem? Na przykład w tym, że w najstarszym rękopisie, Ewangelia Marka urywa się na (Mk 16, 8 ). Może to oczywiście świadczyć o tym, że te strony zaginęły z rękopisu. Może też jednak świadczyć to o tym, że... nigdy ich nie było. Zaś cała opowieść o zmartwychwstaniu była stopniowo budowana potem. Dlaczego stopniowo? Wystarczy prześledzić relacje synoptyków w kolejności chronologicznej (Marek, Mateusz, Łukasz) a na końcu u Jana. Marek Mateusz Łukasz Jan Co mamy u Marka? Jezus ukazał się Marii Magdalenie, jakimś dwóm anonimowym osobom i jedenastce apostołów. Co mamy u Mateusza? Moim zdaniem pojawiły się spekulacje, że ktoś mógł wykraść ciało. Aby więc zamknąć usta krytyce - pojawiają się straże przy grobie. Zamiast młodzieńca przy grobie mamy już anioła. Czego nie było u wcześniejszego Marka. Co Łukasza? Przy pustym grobie jest już nie jeden ale dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Jezus nie tylko ukazuje się apostołom. Siada z nimi do kolacji i zjada kawałek pieczonej ryby zaświadczając tym samym swoją cielesność. Moim zdaniem opowiastka ta powstała, aby po raz kolejny wzmocnić relację ze spotkaniem ze zmartwychwstałym Jezusem. Co mamy u Jana? Nie tylko niewiasty przybywają do pustego grobu ale i Szymon oraz Piotr, mamy dwóch aniołów w bieli. Ponieważ chyba kawałek zjedzonej ryby był wciąż mało przekonujący to na scenę w ostatniej ewangelii wkracza Tomasz, który może włożyć palce do ran. Można jeszcze dodać, że widać i tego było mało bo Paweł powiększa grono osób, którym ukazał się Jezus do pięciuset (1Kor 15, 6). Paweł! Ten sam Paweł, który nigdy nie spotkał Jezusa za życia (zaś jego relacja o rzekomym spotkaniu Jezusa po śmierci jest po prostu niewiarygodna). Gołym okiem widać jak ta historia była stopniowo rozbudowywana w celu jej uwiarygodnienia. A przypomnę: w najstarszym rękopisie Ewangelia Marka urywa się na (Mk 16, 8 ). Czyli tak wygląda oryginalne zakończenie najwcześniejszej ewangelii: Cytuj:1 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa2. 2 Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. 3 A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» 4 Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. 5 Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. 6 Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. 7 Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział». 8 One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały3. I nie ma nic więcej. To koniec. Czy jest tu coś o rzekomej działalności Jezusa zmartwychwstaniu, ktoś go widział? Jest tylko zapewnienie anonimowego młodzieńca. Oczywiście, pod warunkiem, że i to jest prawdą. _________________Radio Italia, solo musica italiana So sie 01, 2009 9:50 Johnny99 Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42Posty: 16048 Zabawne, kiedy osoby niewierzące w prawdę objawioną w Biblii, zaczynają traktować teksty egzegetyczne jak prawdę objawioną. Nawet kolejność chronologiczna, którą tu przedstawiłeś, nie jest wcale pewna ( istnieją np. teorię, że dodatek do Ewangelii Marka nie jest najwcześniejszą, ale najpóźniejszą relacją o zmartwychwstaniu ). Nie wiadomo, co było w najwcześniejszym rękopisie EwM, bo go po prostu nie mamy. Niektórzy badacze, bynajmniej nie chrześcijańscy, za najwcześniejszą relację uważają tzw. Ewangelię Krzyża ( pochodzącą z apokryficznej Ewangelii Piotra ), w której jak najbardziej pojawiają się żołnierze przy grobie. Co do Łukasza - należałoby wyjaśnić, dlaczego właściwie autor miałby zaświadczać o cielesności Jezusa, to raczej osłabia relację niż ją wzmacnia ( nadal nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego chrześcijaństwo nie poszło w stronę herezji doketyckich, głoszących całkowitą boskość, i tylko pozorną cielesność Jezusa - jak na początkującą religię byłoby to zupełnie naturalne ). Relacja Pawła jest zupełnie bez związku z tymi opowieściami, i zresztą nie pochodzi od niego - badacze są zgodni, że Paweł jedynie powtarza wcześniejszą formułę wiary. A przede wszystkim chciałbym Ci uświadomić, że nie ma nic sensacyjnego w tym, co piszesz. Kiedyś interesowałem się third quest, i wszystkie te teoryjki ( plus setki innych ) już przerabiałem. Katolicką odpowiedź na nie można znaleźć w grrrrubej ( naprawdę ) monografii ks. M. Skierkowskiego pt. " A swoi Go nie przyjęli ". Znam tylko trzech polskich księży zajmujących się problematyką historycznych badań nad Nowym Testamentem ( poza Skierkowskim jest jeszcze H. Seweryniak i J. Kudasiewicz ), ale wszyscy są całkiem łebscy. Można poczytać, można się szerzej zainteresować, jak ktoś ma chęć. Ale jak ktoś ma chęć jedynie na to, by niszczyć wiarę innych przez wyciągnięte z kontekstu teoryjki, to nic tu już chyba nie pomoże. _________________I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8) So sie 01, 2009 10:20 arcana85 Dołączył(a): Pn kwi 14, 2008 14:00Posty: 1909 Johnny99 napisał(a):Cytuj:Zaś złożone razem wersy Izajasza 40:22 i Hioba 26:7 - wskazują że Ziemia jest kulista i nic jej w przestrzeni kosmicznej nie podtrzymuje co jest zgodne ze stanem faktycznym a ludzie do XV wieku sądzili są ci ŚJ.. Izajasz pisze jedynie tyle, że istnieje " krąg " Ziemi - a żeby to wiedzieć, wystarczy się rozejrzeć wokoło. Nie ma tam niczego, co sugerowałoby, że Ziemia ma kształt taki, jaki wiemy obecnie, że ma. Co do drugiego - jeżeli rozumiemy ten cytat w naukowym sensie, to jest on oczywistą nieprawdą. Co to znaczy, że Ziemi " nic nie podtrzymuje " ? Johhny włącz na chwile myślenie. Hebrajski wyraz tłumaczony na okrąg oznacza także kulę. A to że Ziemi nic nie podtrzymuje jest w opozycji do wyobrażeń jakoby płaska ziemia stała na 4 słoniach a te z kolei na żłówiu który bryka sobie w przestrzeni kosmicznej. Więc jak najbardziej to sugeruje kształt ziemi. _________________[b]Galatów 3:20 " Pośrednika jednak nie potrzeba, gdy chodzi o jedną osobę, a Bóg właśnie jest sam jeden"[/b]"Gdy mądry spiera się z głupim, ten krzyczy i śmieje się; nie ma pojednania" Pn sie 03, 2009 10:13 Johnny99 Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42Posty: 16048 To Ty włącz na chwilę samodzielne myślenie, a nie powtarzaj bezmyślnie tezy ŚJ, co robisz nagminnie i bez przerwy. Nie wiem, gdzie w Biblii ten wyraz oznacza " kulę ", ale np. w Job 22, 14 jest używany na określenie " sfer niebieskich " ( tłum. BT ), po których chodzi Bóg. I co, Niebiosa też mają kształt kuli ? To samo w Prz 8, 27, gdzie jest mowa o " sklepieniu niebieskim ".. to, że " Ziemi nic nie podtrzymuje " nie jest w opozycji do niczego, tylko ma obrazować grozę Szeolu i potęgę Bożą - trzeba czytać w kontekście całości ! Nawiasem mówiąc, parę wersetów dalej jest o jakichś " słupach ( kolumnach ) niebieskich " - i co, Twoim zdaniem, to określenie sugeruje ? _________________I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8) Pn sie 03, 2009 11:27 No Dołączył(a): Śr lip 05, 2006 16:42Posty: 4717 Nawet jeśli rzeczywiście autor chciał zasugerować kulistość ziemi nie byłoby to aż tak rewolucyjne jak może się wydawać w starożytności znano oba poglądy... Pn sie 03, 2009 11:47 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 greg(R) Nie posiadam aż tak rozbudowanej wiedzy biblijnej jak Ty. Wyjaśniłem jedynie jak to z tym natchnieniem jest. Nie musi to być duszek który szepcze do ucha pisarza co ma on pisać. Wystarczy że zrozumiał naukę i teraz ją wykłada i zapisuje. _________________Pozdrawiam WIST Pn sie 03, 2009 12:20 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników

Rozmówca Polskiego Radia 24 zaznaczył jednak, że nie istnieją empiryczne i twarde dowody materialne na zmartwychwstanie Jezusa. Są to raczej przesłanki, do których zalicza się m.in. pusty grób oraz relacje naocznych świadków. – Widzieli oni zmartwychwstałego Jezusa podczas tzw. chrystofanii, czyli objawień. Wiara w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest fundamentem chrześcijaństwa. A oto parę dowodów dla sceptyków. Przede wszystkim, bycie chrześcijaninem nie jest jedynie ślepą wiarą, ale jest to realna relacja z żywym Bogiem, którego odciski palców są widoczne wszędzie, gdzie tylko spojrzymy. Jest wiele dowodów na zmartwychwstanie Jezusa. Autor chrześcijańskich książek, Darrell Deville, wskazuje siedem, dodatkowe dwa pochodzą od prawników, którzy badali sprawę Jego zmartwychwstania, ostatni dowód jest najistotniejszy i poznasz go pod koniec artykułu: 1. Pusty grób. Nawet wrogowie Chrystusa nigdy nie zaprzeczali, że grób był pusty. A wszystkie inne wyjaśnienia, jak kradzież ciała, twierdzenie, że tak naprawdę nie umarł i tak dalej, można po zbadaniu łatwo obalić. 2. Objawienia po zmartwychwstaniu. Ludzie zobaczyli, dotknęli, szli obok Jezusa, jedli z Nim i słuchali Go. Setki świadków (ponad 500!) ujrzało Go jednocześnie (1 Kor. 15,6), co, jak potwierdzają psychologowie, nie mogło być rezultatem halucynacji, co sugerują sceptycy. Zmartwychwstanie Chrystusa miało charakter fizyczny. Później objawił się On na dowód, że naprawdę żyje. Pozwolił, by Go dotknięto, pokazał swoje rany po ukrzyżowaniu i jadł z uczniami. Pokazał jasne dowody na to, że cieleśnie powstał z grobu. “Im też po swojej męce objawił się jako żyjący i dał liczne tego dowody, ukazując się im przez czterdzieści dni i mówiąc o Królestwie Bożym.” (Dz. 1,3). 3. Świadectwo kobiet. Fakt, że to kobiety jako pierwsze odkryły i zaświadczyły o pustym grobie i o tym, że zmartwychwstał, jest godny uwagi, bo w świecie grecko-rzymskim świadectwo kobiet nie było uznawane za wiarygodne. Gdyby twórcy ewangelii chcieli coś zmyślać, to z pewnością nie napisaliby, że to kobiety odkryły pusty grób, ponieważ to tylko osłabiłoby ich sprawę. Zdali jednak relację z tego, co widzieli, ufając, że prawda sama się potwierdzi. 4. Zmienione życie uczniów. Nie ma wątpliwości, że wydarzyło się coś bardzo realnego i dramatycznego, co przemieniło życie 11 bojaźliwych mężczyzn ukrywających się w lęku o swoje życie w odważnych, zdeklarowanych ewangelistów. Ci ludzie byli gotowi ryzykować swoim uwięzieniem, ekskomuniką, torturami, a nawet śmiercią, byle głosić zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa w tym samym mieście, w którym został ukrzyżowany! Nie chcieliby umrzeć, gdyby wiedzieli, że wszystko to było kłamstwem. Faktem jest, że wiedzieli, że Chrystus naprawdę zmartwychwstał – widzieli Go, rozmawiali z Nim, dotykali Go i jedli z Nim. Znając prawdę o zmartwychwstaniu, byli gotowi dla Niego umrzeć. 5. Narodziny Kościoła chrześcijańskiego. Ewidentne jest, że miało miejsce coś znaczącego i ponadnaturalnego, co sprawiło, że wiara chrześcijańska eksplodowała w mieście, w którym Chrystus został ukrzyżowany i pochowany. W ciągu kilku wieków chrześcijaństwo stało się dominującą religią w Cesarstwie Rzymskim, wypierając wielowiekowe pogańskie praktyki. Wszystko to bez nowoczesnych środków komunikacji, podróży i mediów. Tylko coś tak ważnego i przekonującego jak zmartwychwstanie Jezusa mogło poskutkować tak niezwykłą transformacją. 6. Nawrócenie Jakuba. Brat Jezusa, Jakub, był sceptykiem aż do czasu, gdy spotkał zmartwychwstałego Chrystusa. W efekcie stał się silnym liderem wczesnego Kościoła. 7. Nawrócenie Szawła (Saula) na drodze do Damaszku. Musiało dojść do ponadnaturalnego spotkania, które spowodowało radykalną zmianę w Szawle i które zmieniło go z pełnego nienawiści fanatyka i prześladowcy Chrystusa w największego obrońcę, misjonarza i ewangelistę, jakiego kiedykolwiek znał Kościół. Co o zmartwychwstaniu sądzą dwa wielkie umysły prawne: 8. Sir Lionel Luckhoo (1914-1997). Uznawany za jednego z największych prawników w historii Wielkiej Brytanii. W Księdze Rekordów Guinnessa jest określony jako “adwokat z największymi sukcesami”. 245 jego klientów zostało po kolei uniewinnionych z zarzutów zabójstwa. Otrzymał tytuł rycerski od królowej Elżbiety II. Po pełnym zbadaniu faktów oświadczył: “Spędziłem ponad 42 lata jako adwokat w różnych częściach świata… Jednoznacznie stwierdzam, że dowody na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa są tak przemożne, że zmuszają do ich akceptacji i nie pozostawiają żadnego miejsca na wątpliwości“. 9. Simon Greenleaf (1783-1853). Był jednym z założycieli szkoły prawniczej Harvardu. Napisał “Traktat o prawie dowodowym” (1842), który wciąż jest uznawany za “największy autorytet w dziedzinie dowodów w całej literaturze procedury prawnej”. Greanleaf dosłownie napisał zasady dowodów dla amerykańskiego systemu prawnego. Był z pewnością człowiekiem, który znał wagę faktów. Greenleaf był ateistą aż przyjął wyzwanie swoich studentów, by zbadać sprawę zmartwychwstania Chrystusa. Po tym, jak osobiście zgromadził i zbadał dowody oparte na zasadach, które sam pomógł ustanowić, został chrześcijaninem i napisał klasyk “Świadectwo ewangelistów”. Po dokładnym śledztwie w sprawie zmartwychwstania stwierdził: “Zmartwychwstanie Chrystusa jest najbardziej wiarygodnym faktem starożytnej historii“. 10. Osobiste świadectwo Jeśli przeżyłeś osobiste spotkanie z Jezusem to Twój “dowód” jest najistotniejszy, bo poznałeś Jego głos, który rozpalił miłość w Twoim sercu i masz pewność, że On zmartwychwstał i żyje! Podziel się z innymi swoim świadectwem ze spotkania z żywym Bogiem i daj im okazję poznać Go osobiście …cóż więcej można byłoby powiedzieć? * * * * * Źródła: Charisma Magazine i
Przede wszystkim ze względu na figurę Jezusa-człowieka, a zarazem Jezusa-Syna Bożego. Ponadto zmartwychwstanie Jezusa nie ma charakteru cyklicznego i nie jest powiązane z cyklem wegetacyjnym.
Dla jednych jest Bogiem, dla innych tylko prorokiem. Niektórzy uznają go za filozofa, który nauczał w I wieku naszej ery. Niezależnie od wiary i poglądów zna go prawie każdy, co czyni go jedną z najważniejszych postaci w historii. Ale czy Jezus naprawdę istniał? Jeżeli przyjmiemy tezę, że Jezus jest Bogiem, należy zastanowić się nad tym, czym w ogóle jest wiara. Przede wszystkim nie jest wiedzą i nie może jej zastępować. Oczywiście istnieją tutaj podobne aspiracje poznawcze, ale wiara może jedynie ją uzupełniać w sensie paranaukowym. Jeżeli w coś wierzymy, to tego nie wiemy. Natomiast jeśli wiemy, to nie musimy już dłużej wierzyć. Angielski filozof John Locke twierdzi, że „rozum, jako różny od wiary i jako jej przeciwieństwo, to odkrywanie pewności albo prawdopodobieństwa takich zdań czy prawd, do jakich umysł dochodzi na drodze dedukcji, wyprowadzając je z idei, które zdobył, używając naturalnych swych władz poznawczych. To znaczy: przez doznania zmysłowe lub refleksję. Z drugiej strony wiara jest uznaniem za prawdę takiego zdania, które nie powstało przez dedukcję rozumową, lecz zostało przyjęte dzięki zaufaniu do tego, kto je przedkłada, jako pochodzące od Boga i przekazane drogą nadnaturalną. Taki sposób odkrywania ludziom prawd nazywamy objawieniem”. Czy są zatem jakiekolwiek dowody na to, że Jezus naprawdę istniał? Cztery Ewangelie Najważniejszym źródłem historycznym, w którym dowiadujemy się o Jezusie, są cztery Ewangelie. Trzy synoptyczne (Mateusza, Łukasza i Marka) oraz Ewangelia Jana. Pierwsza trójka zawdzięcza swoją nazwę podobieństwu opisów, języka, słownictwa i stylu. Istnieje teoria o istnieniu wczesnochrześcijańskiego dokumentu, zwanym Źródłem Q, który powstał przed ukształtowaniem się Nowego Testamentu. Hipotetycznie mógł powstać w Galilei w latach 50. Tekst mógł zawierać zbiór wypowiedzi Jezusa, z których później mieli korzystać Mateusz i Łukasz, pisząc swoje teksty. Niestety ów dokument, jeśli kiedykolwiek istniał, nie przetrwał do dziś. Według historyków żaden z ewangelistów nie znał osobiście Jezusa. Bibliści twierdzą, że Ewangelia Marka została napisana ok. roku 70 Mateusza i Łukasza miały powstać po roku 80., a Jana po 90. Powstały zatem 40 lub 60 lat po ukrzyżowaniu. Eksperci zwracają uwagę również na fakt, że jedynie Jan i Mateusz mogli być świadkami życia „syna Bożego”. Apostoł Jan był rybakiem z niższej klasy społecznej. To oznacza, że prawdopodobnie nie potrafił czytać ani pisać, gdyż w starożytności nie były to powszechnie nauczane umiejętności, a szkolnictwo było zarezerwowana dla ludzi bogatych. Co więcej, Chrystus wraz z apostołami posługiwali się językiem aramejskim. Ewangelie w oryginale powstały natomiast w grece. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że te wyjątkowo sprawne literacko teksty napisane zostały przez osoby, które parały się pisaniem. Warto jednak zaznaczyć, że żaden z ewangelistów nie twierdzi, że był apostołem. Pisma te są napisane w trzeciej osobie i niektórzy sugerują, że powstały anonimowo. Imiona zostały autorom przypisane w celu nadania apostolskiego autorytetu dla kształtującej się wówczas religii. Można więc założyć, że domniemani Mateusz, Łukasz, Marek i Jan pisali owe teksty bazując na relacjach innych osób. Co w takim razie wiemy na podstawie Ewangelii? Jezus urodził się przed 4 rokiem za czasów Heroda Wielkiego. Swoje dzieciństwo spędził w Nazarecie. Działalność miał rozpocząć ok. 30 r. głosząc nadchodzące Królestwo Boże, nazywając siebie Mesjaszem. Zginął poprzez ukrzyżowanie na mocy wyroku Poncjusza Piłata. Pisma niechrześcijańskie W pismach rzymskich pojawia się wzmianka o kimś, kto nazywał się Jezus. Publiusz Korneliusz Tacyt w swoim tekście z 115 roku zatytuowanym „Roczniki” pisze tak: „Podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników”. Żydowski historyk Józef Flawiusz w „Dawnych dziejach Izraela” opisuje Jakuba Sprawiedliwego i pisze o nim, że był bratem Jezusa, który był przywódcą ruchu chrześcijan w Jerozolimie. „Festus już nie żył, a Albinus wyjechał; więc [Ananiasz] zwołał Sanhedryn i stawił przed sądem Jakuba, brata Jezusa zwanego Chrystusem, oraz kilku innych. Oskarżył ich o naruszenie prawa i skazał na ukamienowanie.” Historycy zwracają uwagę, że opis mógł być autentyczny, jednak samo sformułowanie o chrześcijanach nie zostało spisane przez autora. Całun Turyński Jest to płótno wykonane z lnu, w które miał zostać owinięty Jezus zaraz po zdjęciu z krzyża. Widoczne są na nim liczne ślady krwi i możemy zobaczyć odwzorowaną postać ludzką - od przodu i od tyłu. To jedna z ważniejszych relikwii Kościoła, która przechowywana jest we włoskim Turynie. Pierwsze wzmianki o całunie pojawiają się już w Ewangeliach. Jednak z naukowego punktu widzenia ten dowód jest nieprawdziwy. Badania wykonane przy użyciu metody zwanej datowanie radiowęglowe dowiodły, że nie pochodzi on z czasów, w których mógł żyć Jezus, lecz z XIV wieku. Oficjalnie Całun Turyński nie jest uznawany za autentyczne świadectwo istnienia Jezusa, ale niektórzy wierni, w tym papież Benedykt, wierzą w jego świętość. Zwoje znad Morza Martwego To zbiór dokumentów spisanych w trzech językach. Po hebrajsku, aramejsku i grecku. Odnaleziono je pomiędzy 1947–1956 r. w 11 grotach niedaleko ruin Kumran w Zachodnim Brzegu. W przypadku tego odkrycia archeologicznego również przydała się metoda datowania radiowęglowego. Pozwoliło to ustalić, że zwoje mogły pochodzić z okresu, w którym żył Jezus. Możemy wyczytać w rękopisach wzmiankę o „prawym nauczycielu”. Niestety trudno określić kto nim był, ponieważ pisma nie wymieniają go z imienia. Dziś niektórzy twierdzą, że był nim Jezus, a inni podają to w wątpliwość. Kimkolwiek była ta osoba, raczej małe są szanse, że kiedykolwiek poznamy jej tożsamość. Z powodu braku należytych dowodów prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, czy Jezus Chrystus naprawdę istniał. Mamy bowiem do czynienia z bardzo znikomymi poszlakami oraz pismami, które są nierzadko podważane przez historyków i biblistów. Idąc tropem Locke’a, dopóki nie znajdziemy żadnego rzetelnego i namacalnego śladu na istnienie bądź nieistnienie Jezusa, wiara w niego będzie cały czas trwać, a on sam pozostanie w sferze sacrum. Źródło: Live Science, John Locke "Rozważania dotyczące rozumu ludzkiego" W sali na górze, w wieczerniku. Trwają na modlitwie z Maryją i apostołami, prosząc o zstąpienie Ducha Parakleta i wypełnienie obietnicy Ojca. Narodzi się Kościół Pana. Owoc zmartwychwstania, które ogłosiły w tamten wiosenny poranek. Czytaj także: Dariusz Kowalski: Zmartwychwstanie zmienia wszystko w życiu człowieka [wywiad]
Zmartwychwstanie Jezusa to wielka tajemnica. Co się właściwie stało w Jerozolimie owej wiosny 30 r. - dwa tysiące lat temu? Zmartwychwstanie Jezusa przynależy do dwóch porządków: doczesności i wieczności. W obrębie pierwszego, który znamy, bo w nim żyjemy, mieści się życie Jezusa Chrystusa oraz Jego męka, śmierć i złożenie do grobu. Wiemy, że 3 lub 7 kwietnia 30 r. (trwają dyskusje odnośnie do dokładnej daty) Jezus umarł na krzyżu, a Jego ciało tego samego dnia pospiesznie pochowano. Wiadomo też, że gdy na trzeci dzień kobiety, a potem apostołowie Piotr i Jan udali się do grobu, zastali go pustym. Ich świadectwo zostało utrwalone na kartach Ewangelii. Dowiadujemy się też, że owi pierwsi świadkowie mieli widzenie, które wyjaśniło im, że pusty grób to rezultat zmartwychwstania: „Wy się nie lękajcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział” (Mt 28,5-6). W porządku doczesności poruszamy się sprawnie i rozumiemy to, co on zawiera. Natomiast drugi z porządków, czyli wieczność, jest tym, którego pragniemy, ale nie jesteśmy w stanie przeniknąć jego tajemnicy. Co się tyczy porządku wieczności, wiemy z Ewangelii, iż Jezus złożony do grobu zmartwychwstał i przeszedł do radykalnie innego życia, to jest do sfery Bożego bytowania. I tu musimy powstrzymać wodze naszej wyobraźni, ponieważ ona nas zawodzi w tym, co dotyczy rzeczywistości duchowej, zwłaszcza tak wysublimowanej, jak życie wieczne i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Polegajmy na Piśmie Świętym, które mówi, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani w serce człowieka nie wstąpiło to, co Bóg przygotował tym, którzy Go miłują (1 Kor 2,9). Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, jest w porządku wieczności absolutnie pierwszy. To On zmartwychwstał do nowego życia. Gdy targają nami wątpliwości, pamiętajmy, że potężniejsze od nich jest pragnienie, aby nasze życie nie zamykało się wyłącznie w doczesności. I właśnie to pragnienie, głęboko wpisane w serce i sumienie człowieka, oraz tęsknota za nieśmiertelnością stanowią pośredni argument, że nasze ostateczne przeznaczenie jest podobne do tego, które stało się udziałem zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Czy możemy mówić o historycznych dowodach na zmartwychwstanie? To nie tyle dowody, gdyż dowód w przyrodniczym znaczeniu tego słowa zakłada możliwość przeprowadzenia doświadczenia, a więc powtarzalność, ile świadectwa, a te są dwa. Pierwsze to pusty grób. Mógłby on jednak być pusty również z innych powodów i dlatego sam argument pustego grobu jest niewystarczający. Mamy więc również drugi, czyli świadectwa kobiet i pierwszych uczniów, którzy dali wyraz przekonaniu, że Jezus zmartwychwstał. Co więcej, byli za to gotowi oddać swoje życie - i tak się stało. Jednak najważniejsze potwierdzenie zmartwychwstania Jezusa znajduje się na styku doczesności i wieczności. Są to chrystofanie, czyli ukazywania się zmartwychwstałego Pana. Na kartach Ewangelii mamy kilka świadectw, z których wynika, że w różnych miejscach i w różnym czasie Jezus ukazywał się swoim uczniom jako prawdziwie żyjący. Najpełniejszy wykaz chrystofanii znajduje się w Pierwszym Liście do Koryntian (15,3-11), gdzie św. Paweł wylicza kolejne ukazywania się zmartwychwstałego Jezusa i mówi też o własnym doświadczeniu Zmartwychwstałego pod Damaszkiem, które zaowocowało całkowitą przemianą duchową dawnego prześladowcy Kościoła w gorliwego wyznawcę Chrystusa. Wydarzenie pod Damaszkiem, które znamy z Dziejów Apostolskich i Listów Pawła, wpisuje się w ten sam nurt chrystofanii, o którym jest mowa w Ewangeliach. Były to przeżycia głęboko duchowe, zaś o ich wiarygodności świadczy fakt, że ci, którzy ich dostąpili, stali się najpierw wyznawcami, a potem męczennikami za wiarę. I nic nie mogło ich odwieść od przekonania, że rzeczywiście spotkali zmartwychwstałego Pana. Wróćmy do poranka Niedzieli Paschalnej. Maria Magdalena bierze Jezusa za ogrodnika, nie poznają Go dwaj uczniowie w drodze do Emaus, choć idzie i rozmawia z nimi dość długo, wreszcie pod koniec swej Ewangelii św. Mateusz pisze, że uczniowie „ujrzawszy Go, złożyli pokłon, lecz niektórzy wątpili”. Dlaczego tak się działo? Czy nie wiadomo było od razu, że Jezus to Jezus? Musimy należycie docenić fakt, że Pismo Święte mówi, iż przy chrystofaniach odczuwano wątpliwości. Gdyby chciano tę sprawę wyretuszować, Ewangelie zawierałyby zgodne opisy całkowitej pewności, ale tak nie jest. Zatem wzmianki o wątpliwościach świadków chrystofanii są, paradoksalnie, argumentem na rzecz prawdziwości świadectw, które zachowały się w czterech Ewangeliach kanonicznych. Wynika z nich, że Jezus zmartwychwstały jest ten sam, ale nie taki sam. Ten sam, bo wcześniej czy później wszyscy stwierdzają, iż spotykają zmartwychwstałego Jezusa. Ale nie taki sam, bo Jego rozpoznanie nie dokonuje się natychmiast, lecz trwa i odbywa się na różne sposoby. Znamienne, że decydujące są znaki męki Jezusa, a nie Jego wygląd fizyczny. Ewangelia św. Jana relacjonuje, że Tomasz zobaczył rany na rękach i w boku zmartwychwstałego Jezusa, po czym wyznał: „Pan mój i Bóg mój” (J 20,28). Jezus objawia się jako ukrzyżowany, a potwierdzeniem Jego tożsamości są widoczne ślady męki. Z kolei uczniowie idący do Emaus rozmawiają z Jezusem całe popołudnie, lecz rozpoznają Go dopiero wieczorem „przy łamaniu chleba” (Łk 24,28-32). W tym przypadku świadectwem tożsamości Jezusa Chrystusa staje się Eucharystia. Nie poznali Go po wyglądzie fizycznym, lecz - jak wyjaśnia ewangelista - dopiero wtedy, gdy „oczy im się otworzyły i poznali Go” (24,31). Nie potrafimy tego wytłumaczyć, bo nie wszystko, co znajduje się na styku doczesności i wieczności, da się racjonalnie wyjaśnić. Nic zatem dziwnego, że jedni wyznawali zmartwychwstałego Pana, a inni w Niego wątpili. Zmartwychwstanie i ukazywania się Jezusa apostołom były tak wyjątkowe, że jeśli ktoś nie pokonał specyficznie ludzkich ograniczeń i uwarunkowań, nie doszedł do uznania, iż miał do czynienia z Jezusem Chrystusem, który zmartwychwstał. Pamiętajmy również, że Jezus po zmartwychwstaniu już nie przekonuje swoich uczniów ani ich nie naucza od nowa, ponieważ wszystko, co miał do powiedzenia i czego miał dokonać, uczynił w swoim ziemskim życiu. Wkrótce po zmartwychwstaniu uwierzyli w Niego nieliczni, ale była to iskra, która zapaliła cały świat. Ich zgodne świadectwo miało moc absolutnie przekonującą i okazało się bardzo owocne. Wierni zastanawiają się, jak będą wyglądać po swoim zmartwychwstaniu. Jeżeli ktoś odważyłby się powiedzieć, że wie, jak będziemy wyglądać po zmartwychwstaniu, to trzeba się do tego odnieść z dużą rezerwą i powściągliwością. Zostawmy to Bogu! Ze zmartwychwstaniem ludzi jest tak, jak z zasiewem. Znamy wrzucone do ziemi ziarenko zboża, ale komuś, kto nigdy nie widział i nie wie, jak wygląda plon, wyda się to marnotrawstwem. Tymczasem z małego ziarenka wyrasta roślina w niczym niepodobna do samego ziarna. Jest to ta sama rzeczywistość, ale nie taka sama. Święty Paweł podjął temat ciał po zmartwychwstaniu, a przytoczywszy kilka obrazów, nauczał: „Zasiewa się zniszczalne - powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne - powstaje chwalebne; sieje się słabe - powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe - powstaje ciało duchowe” (1Kor 15,42-44). To, co zniszczalne i śmiertelne, już znamy. Natomiast co nieśmiertelne i niezniszczalne, zostawmy Bogu. Dywagacje, jak będziemy wyglądać po zmartwychwstaniu, trzeba odłożyć na bok, wytyczając w ten sposób słuszne granice swojej wyobraźni. Co wnosi w nasze życie zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa? Co zmienia? Jezus przez swoją śmierć i zmartwychwstanie wybawił całą ludzkość i każdego człowieka z niewoli zła i grzechu. Dzieje świata wyglądają odtąd zupełnie inaczej. Zmartwychwstanie Jezusa rzuca więc nowe światło na całe nasze życie. Ukazuje jego sens oraz wieczne przeznaczenie, a także to, że obecna nasza egzystencja jest doczesnością, która kończy się wraz ze śmiercią. Jednak śmierć nie jest absolutnym końcem, lecz - tak samo jak w przypadku Jezusa Chrystusa - bramą do nowego życia. Ta pewność wiary przynosi nam głęboką nadzieję i nadaje najgłębszy sens naszemu życiu oraz temu, kim jesteśmy. Właśnie na tym polega największa radość i największy pożytek, ponieważ człowiek, który wyznaje zmartwychwstałego Jezusa, zarówno w życiu, jak i w śmierci nie jest sam. Dziękuję za rozmowę. Echo Katolickie 16/2014 opr. ab/ab Copyright © by Echo Katolickie
Tradycje, zwyczaje i historia. Historia Wielkanocy zaczyna się jeszcze w czasach starożytnych (fot. Canva) Wielkanoc jest najstarszym i najważniejszym chrześcijańskim świętem, które ma przypominać nam o męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. To czas, kiedy spotykamy się z bliskimi przy świątecznym stole suto

Kościelne skarbce na całym świecie kryją niezwykłe relikwie mające potwierdzać autentyczność męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Naukowcy często nie są w stanie potwierdzić ich autentyczności, ale także nie potrafią dać dowodu na to, że zostały one podrobione. Faktem jest, że jedna z najcenniejszych relikwii chrześcijaństwa cudem ocalała z pożaru katedry Notre-Dame przed rokiem. Prawdą jest też, że także Polska może poszczycić się kilkoma niezwykłymi relikwiami. O jakie przedmioty chodzi? Zapraszamy do obejrzenia galerii! 7 Zobacz galerię Shutterstock 1/7 Całun Turyński Shutterstock Najsłynniejszą relikwią związaną z męką i zmartwychwstaniem Jezusa jest Całun Turyński. To płótno, w które miało być owinięte ciało Chrystusa po zdjęciu z krzyża i złożeniu do grobu. Pierwsza wzmianka o nim pojawia się jeszcze w Ewangeliach. W niedzielę zmartwychwstania w grobie Jezusa pozostały jedynie płótna i chusty, brakowało ciała. Od tamtego czasu historia całunu mogłaby stanowić kanwę filmu sensacyjnego. Relikwia przechodziła z rąk do rąk, na lata znikała, aby nagle pojawić się w zupełnie innej części świata. Płótna o mało nie strawił pożar. W końcu w XVI wieku całun ostatecznie trafia do Turynu, gdzie przechowywany jest do dziś. To jednak nie koniec kontrowersji. Po sfotografowaniu całunu okazało się, że wizerunek jest fotograficznym pozytywem. W negatywie dostrzeżono udręczoną twarz. Od niemal stu lat wokół całunu trwa nieustanny spór. Przebadano go na każdy sposób, powstała nawet nauka zajmująca się tylko tą relikwią - syndologia. Istnieje ogromna ilość przekonujących dowodów świadczących o autentyczności całunu. Współczesna nauka nie potrafi jednak z całą pewnością odpowiedzieć ani w jaki sposób powstał całun, ani czy jest on autentycznym płótnem pogrzebowym Chrystusa. 2/7 Sundarion z Oviedo - chusta z grobu PAP/EPA/Alberto Morante / PAP Całun Turyński to nie jedyna płótno pogrzebowe Jezusa. W grobie jego twarz przykryta byłą chustą, o której wspominają Ewangelie. Relikwia ok. VII wieku została przeniesiona z Jerozolimy do Hiszpanii, gdzie znajduje się do dziś. Badania naukowców wykorzystujących metodę datowania radiowęglowego są rozbieżne. Większość jednak wskazuje właśnie VI-VII wiek na datę powstania tkaniny. Nie zmienia to faktu, że liczni entuzjaści dostrzegają liczne podobieństwa do Całunu Turyńskiego. Na chuście znaleziono ślady krwi tej samej grupy, co na całunie. Co ciekawe grupa krwi AB występuje u ok. 5 proc. populacji i jest powszechna właśnie u mieszkańców Bliskiego Wschodu. 3/7 Całun z Manopello - tajemnica tkaniny, która nie przyjmuje farb Materiały OnetDB Wykonana z bisioru tkanina z wizerunkiem męskiej twarzy przechowywana jest w Manopello we Włoszech. Jest utożsamiana z chustą, którą św. Weronika otarła Jezusowi twarz podczas drogi krzyżowej. Pierwsze wzmianki o istnieniu tej relikwii pochodzą z VI wieku. Wielu badaczy i ekspertów twierdzi, że wizerunek z Manopello i wizerunek z Całunu Turyńskiego to odbicie tej samej osoby. Zgadzać się mają zarówno charakterystyczne cechy twarzy, jak i układ ran. Widoczne różnice wynikają jedynie z tego, że Weronika otrzymała odbicie twarzy żyjącego Jezusa - stąd otwarte oczy. Co ciekawe naukowcy nie są w stanie określić sposobu powstania relikwii. Chusta wykonana jest z bisioru - najdroższej tkaniny starożytności, niezwykle lekkiej i wytwarzanej z wydzieliny małż. Jedną z niezwykłych cech tkaniny jest to, że nie da się na niej malować, ponieważ nie przyjmuje ona żadnych pigmentów. 4/7 Tunika Jezusa, o którą rzucano los Ewangelie wspominają tkaną w całości szatę Jezusa, o którą żołnierze "rzucali los". Według tradycji także ta relikwia dotrwała do naszych czasów i przechowywana jest w miejscowości Argenteuil we Francji. Pierwsza historyczna wzmianka o szacie pojawia się jeszcze w VI wieku, potem Karol Wielki przywozi ją do Francji. Na kilkaset lat ginie z kart historii, zamurowana w ścianie klasztoru w obawie przed najazdami Normanów. Została "odkryta" po raz drugi w 1156 roku. Naukowcy odnaleźli na niej ślady krwi grupy AB. Wielu twierdzi, że ślady po ranach na plecach pokrywają się z tymi, które znaleźć można na Całunie Turyńskim. 5/7 Gwóźdź z krzyża przechowywany na Wawelu Monkpress / East News Święta Helena w studni niedaleko Golgoty odnalazła także gwoździe, które zostały użyte do ukrzyżowania Jezusa. Żydowskie prawo dotyczące rytualnej nieczystości związanej z krwią nie pozwalało na ponowne użycie tych samych narzędzi przy wykonywaniu kolejnych wyroków. Obecnie według naukowców na świecie znajdują się... 33 gwoździe z krzyża Jezusa. Jeden jest nawet przechowywany w Krakowie i pokazywany raz do roku w Wielki Piątek. Relikwię miał do Polski przywieźć król Władysław Jagiełło, który otrzymał ją od papieża Marcina V. Według kościoła krakowski gwóźdź jest jedynie kopią, w której znajduje się niewielka cząstka z prawdziwej relikwii przechowywanej w Rzymie. Naukowcy nie mają pewności co do autentyczności rzymskiego gwoździa. Z pewnością ma on rodowód starożytny, pochodzi z kręgu kultury rzymskiej. Nie posiada również "główki", która miała odpaść podczas zdejmowania Jezusa z krzyża. Jednak pewnych dowodów brakuje. 6/7 Relikwie Krzyża Świętego Paweł Małecki / Agencja Jeden z polskich regionów swoją nazwę bierze właśnie od relikwii. W klasztorze na Świętym Krzyżu w Górach Świętokrzyskich od 1306 roku znajduje się fragment drzewa, na którym miał umrzeć Jezus. Historia tej relikwii zaczyna się 300 lat po ukrzyżowaniu Jezusa. W tamtym czasie do Jerozolimy przybyła matka cesarza rzymskiego Konstantyna, cesarzowa Helena, późniejsza święta. Chciała przeprowadzić wykopaliska w pobliżu miejsca ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Stąd w historii nazywa się ją pierwszą "archeolożką". Było to możliwe z powodu żydowskich wierzeń, które uznawały przedmioty zakrwawione za rytualnie nieczyste. Dlatego nie można było użyć ich ponownie, a po każdym ukrzyżowaniu gwoździe oraz krzyże wrzucano do dołów i zasypywano. W jednej z podobnych studni, niedaleko Golgoty Helena miała odnaleźć trzy drewniane krzyże, na jednym z nich znajdowała się tabliczka opisana w Ewangeliach, z zapisaną "zbrodnią" Jezusa. To właśnie dzięki temu św. Helena zdołała zidentyfikować relikwię. Krzyż został następnie podzielony na trzy części i wysłany w różne strony imperium. Z czasem od większych fragmentów odrywano mniejsze i stąd po świecie rozsianych jest wiele podobnych relikwii. Znajdują się Paryżu, Rzymie i Brukseli. Ale także, o czym niewielu wie, w kościołach w Opolu i Katowicach. Autentyczności relikwii nie da się zweryfikować współcześnie dostępnymi metodami naukowymi. 7/7 Relikwia korony cierniowej z katedry Notre-Dame w Paryżu East News To prawdziwy cud, że w wyniku targicznego pożaru, który strawił katedrę Notre-Dame, nie ucierpiał jeden z jej największych skarbów - relikwia korony cierniowej. Jezus miał ją na głowie w chwili ukrzyżowania. Pierwsze świadectwa o relikwii pochodzą z V wieku z Jerozolimy. Stamtąd miała ona trafić do Bizancjum. W końcu cesarz oddał ją królowi Francji Ludwikowi IX za zawrotną sumę 135 tys. liwrów. Naukowcy badający relikwię stwierdzili, że faktycznie może ona być koroną, którą miał na głowie Chrystus. Roślina, z której ją upleciono, występuje we wschodnich rejonach Morza Śródziemnego. Gorzej z relikwiami cierni, których w samej Europie było kilkadziesiąt. Ich autentyczność budzi duże wątpliwości. Data utworzenia: 15 kwietnia 2022 06:00 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj.

Czy istnieją dowody. na zmartwychwstanie Chrystusa. Ks. dr Mirosław Tykfer. O dowodach dotyczących prawdziwości zmartwychwstania Chrystusa trudno jest mówić w sensie ścisłym. Tym bowiem, co stanowi treść przekazu Kościoła o Zmartwychwstaniu, są świadkowie, którzy osobiście widzieli zmartwychwstałego Pana.
Na Zmartwychwstaniu opiera się cała wiara chrześcijańska. Jego prawdziwość oznacza prawdziwość chrześcijaństwa. Z drugiej strony „jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” [1 Kor 15;14]. Dlatego też udowodnienie prawdziwości Zmartwychwstania odgrywa kluczową rolę w apologetyce. Uzasadnienie prawdziwości Zmartwychwstania wymaga uprzedniego uzasadnienia prawdziwości Ewangelii. Wielu ludzi jednak w nie wątpi, ale w takim razie powinni wątpić także w istnienie Juliusza Cezara, autentyczność dzieł Ajschylosa czy dowolne inne teksty starożytne. Co więcej, Ewangelie były pisane niedługo po wydarzeniach, zostały zachowywane w nieskażonej formie i były przechowywane w rozlicznych kopiach, co daje większą pewność niż w przypadku innych dzieł z epoki. Amerykański apologeta William Lane Craig [ powołuje się na profesora Sherwin-White’a – znawcę społeczeństwa grecko-rzymskiego. Zwraca on uwagę na wartość Ewangelii w porównaniu ze źródłami antycznymi. Te ostatnie często cechowało uprzedzenie, a nawet przemilczanie istotnych faktów. Mimo to historycy traktują je poważnie. Tym bardziej powinni więc wierzyć autorytetowi Ewangelii, zwłaszcza, że powstały w ciągu życia pierwszego pokolenia świadków opisywanych tam wydarzeń. Zgodni w tej kwestii są wszyscy badacze Nowego Testamentu. Wesprzyj nas już teraz! Peter Kreeft [ zauważa, że Ewangelie same w sobie zawierają dowody potwierdzające, że napisali je naoczni świadkowie. Świadczy o tym dokładna znajomość Jerozolimy z czasów sprzed jej zniszczenia w 70 roku. W Nowym Testamencie znajdziemy wiele danych geograficznych, nazw oraz szczegółów. Na brak chęci mitologizacji wskazuje także wspomnienie niedoskonałości apostołów. Na korzyść autentyczności Ewangelii przemawiają nawet znajdujące się w niej pozorne sprzeczności między relacjami różnych Ewangelistów. Gdyby bowiem Ewangelie były stworzone przez twórców mitów, to autorzy staraliby się te sprzeczności usunąć. Peter Kreeft podkreśla również, że Ewangelie, jakimi obecnie dysponujemy, są tymi samymi, co Ewangelie napisane oryginalnie. Wszak żadna inna praca starożytna nie istnieje w tak licznych kopiach i językach. Zepsucie treści wszystkich manuskryptów byłoby zaś niemożliwe i wywołałoby powszechne oburzenie. Do tego dochodzi zgodność w wypowiedziach ojców Kościoła powołujących się na Ewangelie. Kreeft twierdzi, że kwestie Zmartwychwstania można wyjaśnić na kilka sposobów: Chrystus umarł i zmartwychwstał (przekonanie chrześcijańskie); Chrystus nie umarł; Chrystus umarł, ale nie zmartwychwstał (zmartwychwstanie jako mit, halucynacja, teoria spiskowa). Amerykański apologeta rozprawia się po kolei z 4 antychrześcijańskimi teoriami. Błąd tezy o śpiączceTeoria, jakoby Chrystus przeżył, lecz zapadł w śpiączkę, jest błędna, gdyż Rzymianie pilnowali, by wyrok śmierci został wypełniony – za niedopełnienie obowiązków groziło stracenie żołnierzom. Ponadto obecny przy ukrzyżowaniu żołnierz był pewien, że Chrystus nie żyje i dlatego nie połamał Mu nóg (J 19;31-33). Co więcej, święty Jan widział krew i wodę wytryskującą z serca Chrystusa (J 19;34-35) – znak pewnej śmierci. Ponadto ledwo wybudzony ze śpiączki mężczyzna nie byłby w stanie przesunąć kamienia grobowego ani uporać się ze strażą. Równie błędna jest teoria rozsiewana przez synagogę, jakoby uczniowie wykradli ciało Chrystusa z grobu. Zakłada bowiem nie tylko, że strażnicy grobu zasnęli podczas pełnienia warty, lecz również, że nie obudził ich hałas przesuwanego ciężkiego głazu. Spisek apostołów?Apologeta odrzuca również tezy dotyczące teorii spiskowej, jakoby apostołowie wymyślili Zmartwychwstanie. Kto oskarża apostołów o kłamstwo w kwestii Zmartwychwstania, musi twierdzić, że odnieśli oni osobistą korzyść z tego rzekomego oszustwa. W rzeczywistości jedyną odniesioną przez nich doczesną „korzyścią” były prześladowania i śmierć. Po cóż mieliby więc wykradać ciało czy fabrykować informacje o Zmartwychwstaniu? Co więcej, jak zauważa myśliciel, tego typu teoria spiskowa jest w ogóle nieobecna w źródłach historycznych. Zakłada ponadto, że prości rybacy z Galilei wymyślili historię piękniejszą, bardziej wpływową i trwałą niż najwybitniejsi twórcy wszech czasów. Halucynacja?Równie błędne jest twierdzenie, jakoby apostołowie padli ofiarą halucynacji. Jest to niemożliwe choćby z powodu zbyt dużej liczby świadków widzących Zmartwychwstałego w różnych miejscach. Halucynacje cechują się charakterem prywatnym i subiektywnym. Dotykają głównie osób podatnych na nie, rozchwianych emocjonalnie. Nie byli takowymi twardo stąpający po ziemi apostołowie. Trwające 40 dni widzenia Chrystusa Zmartwychwstałego nie mogły stanowić halucynacji, gdyż te ostatnie trwają zazwyczaj sekundy lub minuty. Przeciwko teorii halucynacji przemawia, zdaniem Kreefta, także fakt dotykania Chrystusa i spożywania przezeń posiłków. Modernistyczna teoria mituBłędna okazuje się także popularna wśród modernistów teoria mitu. Nie chcąc obrażać apostołów uznaniem ich za świadomych oszustów czy za ofiary halucynacji uciekają się do wyjaśnienia mitologicznego. Zgodnie z nim chrześcijaństwo byłoby wymysłem opartym na baśniach. Jak jednak zauważa Peter Kreeft, styl Ewangelii znajduje się na antypodach stylu mitologiczngo. W Ewangeliach bowiem „głębia psychologiczna osiąga poziom maksimum, podczas gdy w micie znajduje się na poziomie minimum. W micie dzieje się tyle spektakularnych wydarzeń zewnętrznych, że dodawanie wewnętrznej głębi byłoby rozpraszające. […]. Głębia charakteru i rozwój wszystkich w Ewangeliach, a zwłaszcza oczywiście Jezusa, jest godny podziwu, a zarazem dokonany z ogromną ekonomią słów”. Ponadto mity zawierają słowotok, a Ewangelie są lakoniczne. O radykalnej odmienności Ewangelii i mitów świadczy także ich porównanie z tekstami mitycznymi, takimi jak Ewangelia Piotra. Ponadto na gruntowną odmienność Ewangelii i mitów wskazują znawcy tych ostatnich, tacy jak Carl Lewis. Teoria mitu wiąże się również z problemem związanym z wiarygodnością apostołów. Nowy Testament sam wyklucza jakoby historia Życia i Zmartwychwstania Chrystusa stanowiła mit [2P 1,16]. Pozostaje więc oskarżenie apostołów o fałszywe podawanie zmyślonych wydarzeń jako faktów. To jednak, jak widzieliśmy wyżej, jest błędne. Zostaje chrześcijaństwoPo odrzuceniu tych wszystkich błędnych teorii pozostaje przyjęcie faktu, że Chrystus prawdziwie Zmartwychwstał. Stanowi on najlepsze wytłumaczenie wydarzeń sprzed 2000 lat. Niechrześcijanom pozostaje uciekanie się do teorii Hume’a o nieprawdopodobieństwie cudów. Zgodnie z nią z założenia cuda są nieprawdopodobne i należy je odrzucić. To de facto uzasadnienie dla zamknięcia umysłu. Postawa ta przypomina postawę naukowców przez dekady odrzucających istnienie czarnych dziur. Twierdzono bowiem, że byty naruszające wszelkie znane prawa fizyki po prostu nie mogą istnieć. Kto chce kierować się maksymą „jeśli fakty kłócą się z ideologią, tym gorzej dla faktów”, może odrzucić zmartwychwstanie. Pozostałym pozostaje przyjęcie Dobrej Nowiny. Alleluja! Marcin Jendrzejczak Polecamy także nasz e-tygodnik. Aby go pobrać wystarczy kliknąć TUTAJ. DARIUSZ KOWALCZYK SJ. Racjonaliści o zmartwychwstaniu, czyli opowieści nieracjonalne . Kiedy w Ogrójcu zatrzymano Jezusa, wtedy — jak lakonicznie stwierdza ewangelista Marek — opuścili Go wszyscy i uciekli (Mk 14,50). Rozczarowanie i smutek tych, którzy dostrzegli w Mistrzu z Nazaretu kogoś wyjątkowego, symbolizuje stwierdzenie uc
fot. PAP/Darek Delmanowicz4 kwietnia 2021 20:41/w Informacje, Kościół, Polska, Świat Radio MaryjaZmartwychwstanie Chrystusa jest faktem historycznym. Badania naukowe mówią wprost, że było to wydarzenie, które miało miejsce w konkretnym czasie i miejscu. Mamy też materialne znaki zmartwychwstania. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa to najważniejsze wydarzenie w dziejach ludzkości. – Zmartwychwstanie jest kulminacyjnym znakiem, przejawem, chwilą, a prowadzi nas to wszystko do wieczności, ku trwaniu w chwale Ojca – podkreśla ks. abp Andrzej Dzięga. Święta Wielkiej Nocy to dla nas, chrześcijan, kulminacja naszej wiary – mówi ks. prof. Marek Chmielewski. – Św. Paweł pisze, że jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest nasza wiara, próżne jest nasze przepowiadanie. Jeżelibyśmy zakwestionowali zmartwychwstanie Chrystusa – to właściwie chrześcijaństwo traci sens – wskazuje ks. prof. Marek Chmielewski. Zmartwychwstanie Chrystusa to jedno z najlepiej udokumentowanych wydarzeń w historii ludzkości. Najważniejszym źródłem, z którego dowiadujemy się o tym fakcie, jest Pismo Święte. Potwierdzają to badania historyczne. – Relacje Ewangeliczne są w pełni wiarygodne. Fakt zmartwychwstania Jezusa Chrystusa jest z naukowego punktu widzenia, z historycznego puntu widzenia jest wiarygodny – zaznacza redaktor naczelny dwumiesięcznika „Miłujcie się” ks. Mieczysław Piotrowski. Na podstawie danych historycznych jesteśmy w stanie określić prawdopodobną datę zmartwychwstania Chrystusa. – Data 9 kwietnia roku 30 naszej ery – według naszego liczenia czasu – jest najbardziej prawdopodobną datą – wskazuje ks. prof. Roman Bogacz. Mamy także materialne dowody potwierdzające autentyczność męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. To Chusta z Manopello czy Całun Turyński, w który zostało owinięte ciało Chrystusa po śmierci. – To jest dla nas największy dowód czy relikwia męki i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa – akcentuje ks. prof. Roman Bogacz. Na całunie Jezus zostawił odbicie całego swojego ciała. – Prawie wszyscy naukowcy, którzy szukali prawdy i badali ten wizerunek nawrócili się, stali się katolikami – uwierzyli w zmartwychwstanie Jezusa – zauważa ks. Mieczysław Piotrowski. Obraz na Całunie według badań powstał na skutek potężnego błysku energii od wewnątrz. Jego siła to 34 mld watów promieniowania ultrafioletowego próżniowego. Naukowcy nie potrafią wytłumaczyć, jak do tego doszło. Nie potrafią też odtworzyć takiego obrazu. Nie ma bowiem urządzeń, które mogłoby wygenerować tak ogromną ilość energii. TV Trwam News
Тафեтрሺκ ωձቆсеվօսШасроճոቻ еዦуሟаИγеμюпсаዠ иչօ
Φυлուвр щዛвусн օժጸуηуቃаሪ щዜ ኀфሚբխΒεքθሾևди ктидուшоկ
Афևвըциይ гиሞθвиዡиκКтэл ጡ խጬυπዤзоፂΩгተሢетр չ ሒεկ
ቄатиኒ էглоπቇсՊоթоκапθቤ стетроԷհаφа эщ
Jeżeli chciałbyś poznać dowody na zmartwychwstanie, którymi mógłbyś podzielić się z innymi, musisz ją przeczytać! ~ Lee Strobel, autor książki ,,Sprawa Chrystusa\" ~ Prawdopodobnie jest to najbardziej precyzyjna obrona historyczności zmartwychwstania. ~ J.P. Moreland, profesor filozofii, autor książki ,,Scjentyzm i sekularyzm\" ~
Śmiertelnik mówi: „Pokaż, a uwierzę”. Zmartwychwstały mówi: „Uwierz, a pokażę”. W najnowszym "Gościu Niedzielnym" 15/2022 Gość Niedzielny „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara” – mówi św. Paweł. Wiara w realną śmierć i realne zmartwychwstanie Zbawiciela to być albo nie być chrześcijanina. O dowodach na zmartwychwstanie Chrystusa pisze Franciszek Kucharczak. „Zmartwychwstanie Jezusa było czymś nieprawdopodobnym. Tak bardzo, że choć sam Jezus otwarcie zapowiadał powstanie z grobu, uczniowie nie mogli w to uwierzyć. I to nawet wtedy, gdy pojawili się pierwsi świadkowie. Ustąpili dopiero wobec rzeczywistości, której nie dało się zaprzeczyć. Oto stał przed nimi Ten, który na oczach wszystkich był okrutnie zmaltretowany i zabity. Nie był zjawą” – pisze autor. Ponadto w najnowszym „Gościu”: O konieczności ukarania Putina i pozostałych odpowiedzialnych za zbrodnie ludobójstwa na Ukrainie, mocnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej i szansach na wizytę Franciszka w Polsce w rozmowie z Bogumiłem Łozińskim mówi prezydent Andrzej Duda. „Szczegółowo poinformowałem Ojca Świętego o sytuacji związanej z rosyjską napaścią na Ukrainę i napływem uchodźców wojennych do Polski. Dużo wiedział na ten temat ze swoich źródeł. Zestawiłem obecną sytuację z kryzysem migracyjnym, z którym mieliśmy do czynienia kilka miesięcy temu na granicy z Białorusią. To był swoisty test, który rosyjsko-białoruskie siły przeprowadzały wobec nas, a my pokazaliśmy, że potrafimy obronić naszą granicę. Okazaliśmy się twardzi i konsekwentni, a to wzbudziło pewien respekt. Papież Franciszek ma pełne zrozumienie dla naszej sytuacji, a także ogromną wdzięczność dla Polaków, że zachowujemy się tak, jak powinni się zachować w takiej sytuacji chrześcijanie, okazując potrzebującym miłosierdzie. To jest dla Ojca Świętego bardzo ważne” - mówi prezydent. O przesłaniu, jakie niesie życie ukryte Benedykta XVI, nauczaniu, które należy zapamiętać i obecnej formie papieża-seniora mówi w rozmowie z Beatą Zajączkowską ks. prof. Roberto Regoli, dyrektor Departamentu Historii Kościoła Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego. Jeden z najlepszych znawców pontyfikatu Benedykta XVI. Autor wyjątkowej biografii „Benedykt XVI. Wielki papież czasu kryzysu”. „Warto zwrócić uwagę na ciągłość i koherentność myśli Josepha Ratzingera. Młody kapłan, coraz bardziej doświadczony teolog, prefekt Kongregacji Nauki Wiary i wreszcie papież prezentują ciągłość myśli. Zaszły w nim naprawdę niewielkie zmiany. Mówię to dlatego, że również w nauczaniu papieża Benedykta można znaleźć tematy, treści i problemy, którym stawiał wcześniej czoło jako teolog. Dla mnie najważniejsza rzecz, której nie można zapomnieć, to ta, że Benedykt zaproponował powrót do istoty chrześcijaństwa” – mówi ks. prof. Regoli. W ostatnim odcinku cyklu poświęconego siedmiu grzechom głównym ks. Adam Pawlaszczyk snuje refleksje nad lenistwem. „Charakterystyczną cechą lenistwa jest to, że nie zabija od razu. Robi to powoli, jakby z rozmysłem i bez zbędnych ceregieli. Ale skutecznie” – zauważa. Owiany tajemnicą, bohater niezliczonych legend i opowiadań. Utrwalony na płótnie i na dużym ekranie – Święty Graal. Najbardziej pożądany przedmiot świata czy bezcenna relikwia z ostatniej wieczerzy? O kielichu, z którego miał pić Chrystus w czasie Ostatniej Wieczerzy pisze ks. Rafał Skitek. „Dotychczasowe badania archeologiczne i opracowania naukowe prowadzone z różnych punktów widzenia stwierdzają zgodnie i z niemal całkowitą pewnością, że przechowywane w Hiszpanii naczynie zostało użyte przez Chrystusa podczas ostatniej wieczerzy. Pan Jezus miał w nim przemienić wino w swoją Przenajświętszą Krew, a następnie podać swoim uczniom. – Prawdopodobieństwo błędu jest niewielkie – wyjaśnia ks. kan. José Verdeguer z walenckiej katedry. – To bezsprzeczne, że naczynie pochodzi z czasów Jezusa i że kamienna czasza spełnia wszystkie warunki przepisów żydowskich” – czytamy. W najnowszym "Gościu Niedzielnym" 15/2022 Gość Niedzielny O zapowiadanych przez rząd zmianach w części podatkowej Polskiego Ładu w rozmowie z Maciejem Kalbarczykiem mówi prof. Witold Modzelewski, prezes Instytutu Studiów Podatkowych. „Główną przeszkodą w dobrym przygotowaniu i sprawnym wdrożeniu tej reformy było odejście od tzw. zasady jednego pióra. Zgodnie z nią za każdą poważną zmianą w przepisach podatkowych musi stać jeden autor, opracowujący plan działania i czuwający nad jego realizacją. W tym przypadku, ze względu na fakt, iż jest to projekt rządowy, powinien to być minister finansów. Tymczasem przygotowanie nowych regulacji powierzono rzekomo świetnym fachowcom, tzw. ludziom z rynku, którzy wcześniej zajmowali się doradztwem w zakresie optymalizacji podatkowej. Na początku roku okazało się jasne, że wbrew zapewnieniom rządzących nie był to przepis na sukces, ale na spektakularną porażkę” – mówi prof. Modzelewski. « ‹ 1 › »
Jest to fakt tak mocny, że potem oddadzą za niego życie, aby w ten sposób zaświadczyć o prawdzie. Właśnie na ich doświadczeniu chrześcijanin opiera się, wyznając swoją wiarę w zmartwychwstanie Jezusa. Wartość świadectwa uczniów Jezusa Postawmy teraz drugie pytanie: jaka jest wartość świadectw uczniów Jezusa?
{"type":"film","id":699641,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Zmartwychwsta%C5%82y-2016-699641/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Zmartwychwstały 2016-03-07 01:14:10 Oby jeszcze więcej takich filmów. Osobiście w moim życiu wiele lat temu postanowiłem poprosić zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa,aby wszedl do mojego serca i życia i On naprawdę to zrobił; przemienił mnie i moje życie swoją każdemu..Warto... Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem Eskim0s Gdyby wiara polegała na udowadnianiu czegokolwiek to jaki byłby sens wiary? Nad resztą sam się zastanów :) i przemyśl kupno słownika ortograficznego :) AirMJ23 Mam słowników i to sporo, ale za mnie odwala robotę komputer :)Jakoś nie podkreślało nigdzie więc jest git, a jeśli rozumiesz co napisałem to jest dość dużo i jakoś do żadnej nie ma dowodów, a to co nie ma praktycznego dowodu lub logicznej teorii to nie istnieje, a więc zdrowy na umyśle człowiek NIE będzie marnować czasu na takie coś :) Eskim0s Z tego co widzę, zmarnowałeś wiele czasu na ten post... i chyba... wierzysz w to co piszesz (?) Jadu też w tobie nie brak. Co ci przeszkadza w co kto inny wierzy? Kalas66 Jeśli są osoby które ,,nakłaniają,, do wiary (a nie powinni bo to grzech - tak powiedział mi ksiądz gdy go zapytałem) więc czemu ja nie mogę pisać tego dlaczego ja NIE wierzę i zadaje pytanie dlaczego można wierzyć i marnować na to czas :) Eskim0s Kto napisał, ze nie możesz??Ludzie nakłaniają bo chcą na to poświęcać czas bo wierzą w coś. Ty uważasz, że nic nie ma i drażni cię, że inni marnują czas na coś czego nie ma... w związku z tym Ty marnujesz czas na wypisywanie dłuuuugich postów odnośnie rzeczy w które nie wierzysz. Tylko taki brak logiki mnie zastanowił. Niczego ci nie zabraniałem i nie zabraniam. Wręcz cieszyć może i daje pewne nadzieje twa postawa, zainteresowanie, szukanie argumentów w tym temacie, znaczy żeś człowiek dociekliwy i jeśli trafisz na kilka książek mądrzejszych niż to co wypisuje się na lewackich forach... lub na jakąś mądrą osobę do dyskusji to kto wie...Gorsi są ci których nic nie interesuje i mają wszystko w d... Pozdrawiam :) Kalas66 Znacznie więcej osób (aktualnie) nie wierzy w żadne zmyślone postacie (tak, jest więcej teraz ateistów) Lecz są i wierzący którzy nie rozpowiadają w co wierzą i co ich religia mówi itp, bo wiedzą że to tylko prywatny element życia (to tak jakby rozpisywać co się lubi jeść czy jakiego rodzaju słucha muzyki itp) a są ludzie którzy na okrągło rozpisują coś o sobie i jeśli oni mogą to czemu ja nie mogę ? :) Leszy2 ocenił(a) ten film na: 6 Eskim0s "Jeśli są osoby które ,,nakłaniają,, do wiary (a nie powinni bo to grzech - tak powiedział mi ksiądz gdy go zapytałem"Albo nie wiesz co piszesz, albo ksiądz cie nie zrozumiał, albo ty nie zrozumiałeś to kompletna bzdura dobrego chrześcijaństwa jest krzewienie wiary czyli nakłanianie. Leszy2 Zapytałem się kilku księży i odpowiedzieli tak samo :) że NIE można innych NAKŁANIAĆ/zmuszać do wiary :) Leszy2 ocenił(a) ten film na: 6 Eskim0s Zmuszać a nakłaniać to co języka polskiego się kłania. Leszy2 Nawet za pomocą przemocy. Więcej ludzi wymordowano w imię wiary niż z innych powodów. Eskim0s > Jakoś nie podkreślało nigdzie więc jest gitSłowniki nie podkreślają brakujących przecinków, kropek czy zapisów małą literą (że o tych idiotycznych ,,cudzysłowach,, nie wspominając – zapisuje się je „tak”, a nie przecinkami!). Słownik nie podkreśla też spacji przed znakami interpunkcyjnymi, a wg zasady, takowych się nie stawia). Generalnie… poziom pisowni i merytoryka twojej wypowiedzi oraz znajomość tematu, to kompletne dno. Tak po prawdzie, jedno świadczy o drugim. Nawet nie trzeba się zagłębiać w te popłuczyny, żeby po jednym czy dwóch zdaniach, ocenić twoje możliwości intelektualne. Dla porządku – wcale nie jestem człowiekiem wierzącym. Klaman123 he mogłeś jeszcze napisać, że NIE piszemy osobno z czasownikami, ale są tacy jak ten koleś, co gdzieś coś słyszeli i walą spacje po tych trzech drogą gość ma trochę racji, ale sposób w jaki to "sprzedaje" woła o "pomstę do nieba" ;) Klaman123 Ja mam gdzieś interpunkcje i podobne tematy, po co mam się SKUPIAĆ na pisowni, gdyż nic mi to nie da poza zmarnowaniem czasu ? (mam też pamięć krótkotrwałą i nie potrafię zapamiętać np. żadnego wzoru z matematyki na kilka dni, gdyż zapomnę go, nie znam też ani jednego numeru telefonicznego, ani dat dosłownie żadnych poza swoich narodzin)z dyktand mam dobre oceny, a dlaczego ? bo za to że na dyktandzie napiszę poprawnie to coś w zamian dostane (ocenę) a tu nic nie dostane więc ? PS: jestem bardzo leniwym pisząc na forach czy na fejsie itp piszę wiele słów które oficjalnie są nie poprawne jak np. łikend, tableta, poszłem, kajś, piszę takie błędy bo nic mi nikt za to nie zrobi (a jeśli upomni że tak piszę lub powiem błędnie słowo, to sam mówię tej osobie, że KAŻDY człowiek popełnia błędy) a i tak każdy z moich znajomych rozumie co ja piszę. Eskim0s Szkoda mi Cię. Będę się za Ciebie modlił. W Twoim przypadku chyba tylko to pozostało... Smutne... Szkoda, że Ci windows mózgu nie podkreśla! Eskim0s Czarna dziura składa się z antymaterii czyli z czegoś co nie istnieje, a mimo to naukowcy w nią wierzą. tomaszlapinski Nie wierzą, tylko wiedzą że zdjęcie i dowody na istnienie czarnych dziur. Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 AirMJ23 Wierzyć w coś to być pewnym słuszności tego. Wiara nie poparta faktami ma swoją nazwę w języku polskim, to naiwność. Ja i Ty mamy prawo wierzyć w co tylko chcemy, ale mamy też prawo krytykować rzeczy które nie opierają się na mam prawo mówić że uznawanie poglądu że jakiś mężczyzna 2000 lat temu mówił że jego mama jest dziewicą, a on nie pochodzi z tego świata jest naiwnością. Natomiast to że dokonał jakiś cudów w przeszłości opiewa o zabobonność, bo rzekomy bóg stworzył świat, miliardy gwiazd, czarne dziury o masie i sile niewyobrażalnej dla nas, planety z miliardem gatunków, po czym jego siła spadła w XXI w. n. e. do tak żałosnej mocy że potrafi tylko odcisnąć swoją podobizne na drzewie albo innym kamieniu. Oczywiście masz prawo w to wierzyć, a ja mam prawo powiedzieć że jeśli nie masz dowodów i upierasz się że masz prawo ich nie mieć to sam odbierasz sobie prawo rozmowy z dojrzałymi inteligentnymi ludźmi. Beryl2 O mój Boże, chroń nas o takich dojrzałych, inteligentnych ludzi, jak Ty. Nie odpowiadaj. Jestem z tych, którym odebrałeś już prawo rozmowy z Tobą. Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 manseb45 Jako ateista nie odbieram prawa do dyskutowania nikomu, o ile taka rozmowa zawiera się w pewnej kulturze o kulturze dyskusji mam na myśli prawo do wypowiadania swoich poglądów i nie oceniania ludzi. Posiadanie prawa do wypowiadania rozumiem tak, znam wiele religii i historię tych praktyk. Kiedy spotykam przekonanie że mężczyzna żyjący 2000 lat temu mówił prawdę że jego matka była dziewicą jest naiwnością. Wiem że nikt z nas tej kobiety nie spotkał by potwierdzić że nie spała z mężczynzami. Jak również przeczytałem całą Biblię z relacji ludzi opisujących tą osobę też nie mam wątpliwości że albo jej nie spotkali albo cała ta historia została przez nich barwnie opisana aby podkreślić wrażenie jakie na nich wywarł inteligentny mężczyzna. Ewangeliści byli niewyobrażalnie nieszczegółowi. I wiem niektóre rzeczy przyjmujemy jako oczywistość, jak grawitacje bo nie trzeba wielu dowodów żeby dostrzec że przyciąganie planetarne istnieje, aczkolwiek mamy dziś wiele dowodów potwierdzających że nie jest to sprawa niewidzialnych bogów, mamy mnóstwo dowodów natury materialnej jak fizykę kwantową, fizykę elementarną, badania nad czarną materią, teorię strun. Nie mam na myśli że dzieworództwo nie istnieje i nie może mieć miejsca, ja oczekuję dowodów i ich nie otrzymuje poza wyciągami z tej samej książki napisanej 2000 lat ocenianie rozumiem że moje poglady nie sprawiają że są mi przyklejane jakieś etykietki. Każdy zasługuje na to żeby mowić i pisać co chce a nie być szykanowanym za to że ma jakieś poglady. Owszem boli kiedy słyszy się że jest się naiwnym ale to ocena zachowania nie osoby. Można się zmienić, przemyśleć albo dopytać skąd taki pogląd, nie skreślam ludzi za to że są jacyś. Pozdrawiam Beryl2 "Wspominając o kulturze dyskusji mam na myśli prawo do wypowiadania swoich poglądów i nie oceniania ludzi."Zaprzeczasz sam sobie, bo wcześniej napisałeś:"Oczywiście masz prawo w to wierzyć, a ja mam prawo powiedzieć że jeśli nie masz dowodów i upierasz się że masz prawo ich nie mieć to sam odbierasz sobie prawo rozmowy z dojrzałymi inteligentnymi ludźmi."Jest więc jasne, że jeżeli wypowiem pogląd, iż Matka Jezusa była dziewicą, skreślam się z grona ludzi dojrzałych i inteligentnych, z czego prosty wniosek, że jestem niedojrzały i nieinteligentny. Chyba że czegoś nie rozumiem, co możliwe, skoro jestem nieinteligentny. Coś mi się wydaje, że jednak zachowujesz sobie prawo oceniania innych ludzi. Być może prawo to przysługuje dojrzałym i inteligentnym? Kto jednak ma decydować o tym, kto jest inteligentny i dojrzały?"Dlateczemu mam prawo mówić że uznawanie poglądu że jakiś mężczyzna 2000 lat temu mówił że jego mama jest dziewicą, a on nie pochodzi z tego świata jest naiwnością. Natomiast to że dokonał jakiś cudów w przeszłości opiewa o zabobonność, bo rzekomy bóg stworzył świat, miliardy gwiazd, czarne dziury o masie i sile niewyobrażalnej dla nas, planety z miliardem gatunków, po czym jego siła spadła w XXI w. n. e. do tak żałosnej mocy że potrafi tylko odcisnąć swoją podobizne na drzewie albo innym kamieniu."No to jest niezwykle śmieszne, jak człowiek dyktuje Bogu (prawdziwemu, czy rzekomemu), jaki powinien być i jak winien okazywać swą tym, nie bardzo przypominam sobie, czy to akurat Jezus mówił, że jego Matka jest dziewicą. Niezależnie od tego, dziewictwo Maryi jest nieubłaganą konsekwencją założenia, że Jezus był Synem Bożym. Wszystko sprowadza się do tego, czy Mu się wierzy w tej kwestii, czy nie. Ja Mu wierzę, choćby dlatego, że zmartwychwstał, na co są świadectwa pisane w postaci ksiąg Nowego Testamentu (traktowane nawet nie jako księgi natchnione, ale zwyczajnie, jako źródła historyczne), a są i źródła pisane pochodzące od pogan. Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 manseb45 Zaprzeczałbym sobie gdyby padały jakieś argumenty poparte faktami, a ja bym twierdził że ktos nie ma do nich prawa. Tym bardziej że twierdziłem że kazdy ma prawo do swojej opinii, ale zachowuje się niedojrzale i nieracjonalnie przecząc o dziewicy że Maria matka Jezusa była dziewicą to tylko pogląd, bezzasadny, nie możliwy do potwierdzenia. Tym bardziej że Biblia, jedyne świadectwo tego że nią była do końca życia, jest dziełem literackim a nie historycznym, opiera się niemal w całości na metaforach. Mało tego słowo przetłumaczone jako dziewica w koine znaczy młoda kobieta, a to nie to została napisana przez ludzi, nie spadła z nieba. To w ich wyobraźni ich bóg był zazdrosny, mściwy i władał nad przyrodą. To autorzy boga w epoce Imperium rzymskiego wyobrażali sobie boga takiego jakim był Jezus. To ludzie dyskutowali nad tym czy bóg jest jedną istotą w Trzech osobach czy bóg Jezus korzystał z ciała ludzkiego ale był istotą niematerialną. Po dzień dzisiejszy to ludzie między sobą ustalają czym jest bóg, jak ma na imię i co potrafi Ci o zbiór kilku pism, o których już dawno temu protestanci wskazywali że instytucja kościoła wybrała sobie te podania które pasowały do ich ideologii. Wiesz że to tak jakby naukowiec wybral wyniki pasujące do tezy, nie zwracając uwagi na to czy rzeczywistość do nich przystaje. Beryl2 Niestety mylisz się, ale tak Ci wygodnie sprowadzając wszystko do dyskusji między ludźmi. Zresztą pisałem chyba o czymś innym, kiedy zarzucałem Ci popadanie w sprzeczność, ale mniejsza z cudom, przeczysz oczywistym faktom dziejącym się nie tylko lat temu, ale i dzisiaj, więc kto tu jest niedojrzały? Oczywiście, powiesz zabobon, ale nawet nie chce mi się z tym dyskutować. Wiara jest łaską, więc człowiek sam z siebie nic nie zrobi. Poczytaj może, np., o cudzie słońca w Fatimie. Widzieli go nawet ateiści. Kwestia jest zupełnie prosta. Albo był ktoś taki jak Jezus Chrystus, który przedstawił określoną naukę oraz oddał za nią życie, a następnie zmartwychwstał, albo Go nie było. Jeżeli zmartwychwstał, to nie ma wyjścia: miał rację i jedyne co pozostaje, to pójść za Nim. Wspominają o tym ewangelie i listy apostolskie, a więc historyczne dokumenty, pomijając już nawet, czy były natchnione. Po prostu pewni ludzie to opisali. Pewni ludzie widzieli Zmartwychwstałego i mówili o tym innym. Wielu w to uwierzyło. Dziś jest ich parę miliardów. Tylu nieinteligentnych i niedojrzałych? Czyż to nie dziwne, że tak niemożliwa prawda zyskała, aż taki posłuch? Utrzymała się przez lat i tak rozpowszechniła? Inni, jak Ty, mogą uważać wierzących za niedojrzałych i nieinteligentnych oraz poszukiwać dowodów, tylko jakich? Czego byś oczekiwał? Mówi Ci Piotr Apostoł: Chrystus zmartwychwstał, widziałem Go. Możesz mu uwierzyć i otworzy się przed Tobą życie, o którym nie miałeś pojęcia. Ale możesz nie wierzyć i ze śmieszną dumą mówić: oczekuję dowodów. Nie będziesz ich miał, bo ich nie chcesz w istocie. Przecież nie będziesz podważał swej wiary w to, że Boga nie ma. Rzecz sprowadza się więc tylko do tego, czy uwierzysz Apostołom, których posłał Pan Jezus. Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 manseb45 Czuję że mogę Ci przedstawić mnóstwo dowodów na to że wszystkie cuda i podania religijne mają związek z tym co dzieje się w głowie i Ty dalej jak to ujmują amerykanie "will stand and holding empty sack".Co do cudów Neil Da Grasso zacytował kiedyś słynnego filozofa "jaka jest szansa na to że prawa natury zostały przez chwilę nagięte specjalnie dla Ciebie, Albo głęboko się mylisz?". Więc jaka jest szansa na to że wydarzył się cud religijny w Kalkucie, albo wielu ludzi zaobserwowało zjawisko naturalne wcześniej nie opisane bądź nie zrozumiane. Ja zakladam że wydarzyło się coś naturalnego co kazdy może zrozumieć jeśli podejść do tego naukowo i to jest droga dojrzałego, inteligentnego i odpowiedzialnego tym nie poddaje w wątpliwość tego co wydarzyło się 2000 lat temu, moim zdaniem grupa ludzi na obrzerzach rozwiniętej cywilizacji poszukiwała sposobu, aby poradzić sobie z cierpieniem, biedą, opuszczeniem ... ect. czyli najzwyklejszymi rzeczami jakie ludzie doświadczają nawet dziś. Szczególnie że Ci ludzie żyli w okupowanym wiele lat kraju i spotkali człowieka który pomógł im sobie z tym poradzić. Nie wątpię że czuli po jego śmierci że jego słowa nie umarły, że zmieniły ich życie. Nawet dziś, ludzie religijni i racjonalistyczni mają problem z poradzeniem sobie z cierpieniem i nie potrafią żyć w pokoju. Moje stanowisko jest jedynie takie że jest wielka szansa na to że był zwykłym czlowiekiem oraz że do IV wieku nie był uznawany za boga, czego dowodzi zjawisko arianizmu. Kościół musiał w 325 roku uznać go bogiem ponieważ do tego czasu nie było to oczywiste dla mieszkańców Rzymu. Beryl2 Taa... , i wyobrazili sobie, że Go widzą zmartwychwstałego. A kiedy Łazarz wyszedł z grobu, to tylko w umysłach jesteś przykładem, że człowiek potrafi wymyślić największe bzdury, byle tylko uniknąć spotkania z Bogiem. Jak Adam w Raju. Jeszcze te bzdury uważa za jakąś wielką mądrość, a siebie samego za człowieka dojrzałego, inteligentnego i odpowiedzialnego. Życzę Ci, żebyś mógł się kiedyś jeszcze z tego szczerze śmiać. Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 manseb45 Ależ ja się śmieje dużo i często głównie dzięki temu że nie wierze w te głupoty, tylko znam siebie i swoje co najważniejsze, ja nie oceniam Ciebie jako osoby i nie przypisuje Ci rzadnej obelgi, więc bądź łaskaw zachowywać się kulturalnie i mi nie ubliżać. No chyba że na tym polega wyższość Twojej wiary nad kulturą sekularną, ubliżaniem obcym ludziom tylko dlatego że mają swoje poglądy?Biblia to zbiór baśni, chyba nie wierzysz w to że Adam i Ewa istnieli w magicznym ogrodzie i gadali z mówiącym wężem? Oficjalnie Kosciół Rzymski określa tą opowieść jako metaforę. Nie twierdzę że grupa ludzi mała zwidy, jestem przekonany że zwartwychwstania i gadający wąż, to wszystko są metafory. Możesz wierzyć że to wszystko się wydarzyło naprawdę, ale to nie w mojej broszce należy obalanie tego, to w Twojej broszce jest potwierdzenie twojej tezy że wydarzyła się naprawdę. Póki nie masz na to dowodu wszyscy ludzie wokół mają moralne i intelektualne prawo mówić że zwartwychwstanie to bajka wykreowana przez grupę biednych ludzi i że ma tyle wspólnego z rzeczywistościa co komiksy z Ci powodzenia w życiu i radości na codzień. Beryl2 „I co najważniejsze, ja nie oceniam Ciebie jako osoby i nie przypisuje Ci rzadnej obelgi, więc bądź łaskaw zachowywać się kulturalnie i mi nie ubliżać.”Bądź łaskaw kultury mnie nie uczyć. Raczysz chyba żartować albo też masz kłopoty z elementarną logiką. W czym Ci ubliżyłem? Jaką obelgą Cię obraziłem?Natomiast cóż czytałem u Ciebie?„Oczywiście masz prawo w to wierzyć, a ja mam prawo powiedzieć że jeśli nie masz dowodów i upierasz się że masz prawo ich nie mieć to sam odbierasz sobie prawo rozmowy z dojrzałymi inteligentnymi ludźmi.”albo:„Ja zakladam że wydarzyło się coś naturalnego co kazdy może zrozumieć jeśli podejść do tego naukowo i to jest droga dojrzałego, inteligentnego i odpowiedzialnego człowieka.”Chyba jasno z tego wynika, iż mnie, człowieka, który wierzy, iż Maryja była dziewicą, uważasz za człowieka niedojrzałego, nieinteligentnego i nieodpowiedzialnego. Czy to nie jest obraźliwe i ocenne? Ja natomiast określiłem tylko pewną Twoją wypowiedź na temat cudów jako bzdury, bo czemu mam nie nazwać rzeczy po imieniu? Szczerze mówiąc, nie interesują mnie Twoje poglądy, tylko prawda. Mam nadzieję, że Tobie też chodzi o prawdę, a nie tylko o stworzenie sobie wygodnego zespołu przekonań i poglądów pozwalających Ci się uznać za człowieka dojrzałego, inteligentnego i odpowiedzialnego. Dla mnie zasadniczą kwestią jest, czy Chrystus zmartwychwstał, czy nie, a nie to, co na ten temat ktoś tam uważa. Cały szereg ludzi widziało Chrystusa zmartwychwstałego i zapisano to w księgach Nowego Testamentu, które nie są żadnymi metaforami, tylko literaturą faktu. Pozostaje Ci tylko uwierzyć tym ludziom albo uznać ich za kłamców, a nie wymyślać najdziwniejsze kombinacje, jak to, że zmartwychwstał tylko w ich umysłach, bo przecież chyba to miałeś na myśli, kiedy napisałeś:„Czuję że mogę Ci przedstawić mnóstwo dowodów na to że wszystkie cuda i podania religijne mają związek z tym co dzieje się w głowie”To właśnie jest kompletna bzdura. Następnym krokiem jest stwierdzenie, że wszystko co Cię otacza, to tylko wytwór Twej głowy. Doszedłeś już do tego punktu? Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 manseb45 Gdzie mi ubliżasz "Cóż, jesteś przykładem, że człowiek potrafi wymyślić największe bzdury ..." jeśli nie twierdzisz że jestem człowiekiem który wymyśla bzdury to wyjaśnim mi co to zdanie znaczy?Masz dowody na to że kobieta żyjąca 2000 lat temu o której piszą autorzy nowego testamentu była dziewica do końca życia? O ile była w ogóle dziewica w okresie kiedy nosiła swojego syna? Masz na to twarde dowody naukowe? Jeśli nie masz takich dowodów to napisz że nie masz, a wiem że nie masz Twardych dowodów. Bo wszyscy mają tylko przekonanie oparte na książce napisanej kilkaset lat temu i w dodatku nie przez naocznych świadków tego wydarzenia to masz kiepskie przekonanie do którego masz prawo. Jakkolwiek opierasz swoje przekonania na niewiarygodnym opisie z przed kilkuset lat. Dlatego użyłem określenia "dojrzałego, inteligentnego i odpowiedzialnego człowieka.” bo tak określi każdy kto jasno widzi że opieranie się na podaniach z drugiej ręki nt. nienaturalnych zjawisk, nie możliwych w świecie nas otaczającym jest naiwnością i osoby które się upiarają że tak było nie zachowują się racjonalnie, bo nikt z nas nie twierdzi że czerwony kapturek spotkał wilka i z nim rozmawiał. Obie te opowieści mogą mieć wartość moralną, którą wyciągamy z pomiędzy fikcyjnych wydarzeń i nie wątpię że opowieść o śmierci jakiegoś żyda za wszystkich ludzi na świecie miała moralne znaczenie dla obywateli i niewolników w dla mnie jest określanie rzeczy po imieniu jak wspominasz. Wszystko co jest faktem jest zjawiskiem naturalnym. Rzeczy nie zachodzące w naturalnym porządku wszechświata nie istnieją i nie mają prawa być określane jako dla Ciebie ważniejsze jest to czy Jezus zmartwychwstał od tego co ktoś uważa to popełniasz błąd logiczny. Abyś dowiedział się o zmartwychwstaniu tego człowieka musiałęś najpierw onim usłyszeć i poznać opinię że jest to prawdą ze względu na wiele podań o tym. Czyli sugerowałeś się kto co o tym ewangelii jako literatury faktu toduży błąd. Jeśli uznamy że to były fakty tzn. że mężczyzna w wieku średnim chodził po wodzie, czego nie można udowodnić. Ten sam mężczyzna stwożył chleb, czego nie można udowodnić oraz ten sam mężczyzna zmienił wodę w wino, czego nie można udowodnić. Nie ma dowodu na zaistnienie żadnego z tych wydarzeń poza Biblią. Co więcej duchowni chrześcijańscy utrzymują że te wydarzenia to tylko metaforymające na celu przekazać prawdy etyczne. Wiara oparta na przekonaniu że były to wydarzenia autentyczne, a nie na wpół opisowe przedstawienie wydarzeń jakie było normą w tamtym czasie i w tamtym rejonie, to zabobonność. Oczywiście że świat nas otaczający jest projekcją w naszej głowie. Na filozofiii i biologii o tym uczą. To co ludzie widzą jest odbitym przez obiekty w otaczającym nas świecie światłem które trafia do receptorów w naszych oczach. Dlatego daltoniści widzą niektóre przedmiony jak światła bez jakieś barwy i nie potrafią zrozumieć co kolor czernowy znaczy. Dlatego też ludzie z jednym okiem nie widzą świata w trzech wymiarach i nie potrafią ocenić odległości. Tak samo jest z interpretowaniem twarzy osób, jeśli czyjś móżg zostanie uszkodzony w określonym obszarze może on utracić mozliwość rozpoznawania ludzkich twarzy i tylko twarzy są liczne doniesienia medyczne na ten temat. Nasi prymitywni przodkowie takie zjawiska przypisywali magicznym istotom jak elfy, anioły, diabły, demony itp. ponieważ nie wiedzieli jak działa mózg. Na szczęście od XIX wieku wielu mądrych ludzi zajmowało się działaniem tego narządu i mamy coraz więcej doniesień medycznyj o jego zaburzeniach oraz metodach leczenia tych zaburzeń. Beryl2 „Gdzie mi ubliżasz "Cóż, jesteś przykładem, że człowiek potrafi wymyślić największe bzdury ..." jeśli nie twierdzisz że jestem człowiekiem który wymyśla bzdury to wyjaśnim mi co to zdanie znaczy?”Znaczy dokładnie to, co wynika z jego treści. Nie ma tu nic obraźliwego. Nawet rozsądny człowiek może powiedzieć bzdurę i wytknięcie mu tego w żaden sposób go nie obraża. Nigdy nie zdarzyło Ci się zmienić zdania i stwierdzić, że poprzednio myślałeś głupio w jakiejś kwestii?„Masz dowody na to że kobieta żyjąca 2000 lat temu o której piszą autorzy nowego testamentu była dziewica do końca życia? O ile była w ogóle dziewica w okresie kiedy nosiła swojego syna? Masz na to twarde dowody naukowe?”Ha, ha, ha!!! Człowiek żąda od Boga twardych dowodów na Jego istnienie. Ha, ha, ha!!!!Odnośnie dziewictwa Maryi, to niby jakich dowodów żądasz? Mam Ci wykopać spod ziemi zaświadczenie ginekologa z Nazaretu sprzed lat??? Nawet to by Cię oczywiście nie przekonało. Zróbmy odwrotnie: powiedz jakiego dowodu oczekujesz? Co by Cię przekonało?Poza tym, kwestia zasadnicza, jak już pisałem, to Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. To sfera faktów, a nie opinii. Albo tak było, albo nie było. Chcesz dowodów? Oto one: zeznania świadków, którzy widzieli Zmartwychwstałego: zapisano je w księgach Nowego Testamentu, jak i w innych dokumentach, które nie zyskały statusu ksiąg natchnionych, ale oczywiście mają normalną wartość historyczną. Dalsze dowody na prawdziwość wiary katolickiej pierwsze z brzegu:- niezliczona rzesza ludzi, którzy uwierzyli apostołom i ich następcom, Kościół, którego bramy piekielne nie mogą przemóc, choć tak się starają od samego początku, spośród tych ludzi wielka rzesza osiągnęła wyżyny świętości, prawdziwą doskonałą miłość niezrozumiałą dla tego świata, czego nie byliby w stanie osiągnąć sami z siebie,- wielka liczba cudów w Lourdes, wszystkie opisane, niewytłumaczalne z naukowego punktu widzenia – przestudiuj dokumentację; choć wiem, że powiesz: może ich na razie nauka nie może wytłumaczyć i tego typu bzdety. W sumie to nie będziesz miał dowodów, które Cię usatysfakcjonują, a wiesz dlaczego? Gdyż spodobało się Bogu oprzeć sprawę na świadectwie człowieka. „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Dlatego posłał apostołów, aby o Nim świadczyli. Kto im uwierzy, będzie zasadnicza do wiarygodność apostołów. Albo kłamią i wszyscy, którzy im wierzą są głupcami, albo mówią prawdę i wtedy ci co im nie wierzą wyjdą na więc jasno: uważasz apostołów i autorów pism Nowego Testamentu za kłamców?Ty jednak uciekasz od rozstrzygnięcia tego dylematu i snujesz jakieś rozważania, że to niby jakieś metafory, opinie i takie tam. Tymczasem kwestia jest prosta: kłamali, czy nie? Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 manseb45 Twierdzeniem że człowiek wymyśla głupoty można ubliżać jeśli wykaże mu się co głupiego na przykład Ty twierdzisz że jakieś dokumenty świadczą o dziewictwie Maryi. Poproszę te świadectwa, przedstaw mi jakie to są dokumenty, zamieść tutaj współczesne wydanie. Byłem na teologii, miałem w rękach nowy testament po grecku. I było tam greckie określenie "młoda kobieta". Poza tym nie znam świadectw naocznych świadków, ale może potrafisz podać świadectwa z I wieku naszej takich nie masz wypadałoby zinterpretować Davida Huma, co jest bardziej prawdopodobne to że prawa natury zostały nagięte specjalnie dla Ciebie i wydarzył się cud. Czy grubo się mylisz tym bardziej że gdy nie byłeś świadkiem wydarzenia opierasz swój sąd o opinię osób trzecich co do których również nie masz pewności że były naocznymi świadkami tego nie oczekuje żeby mnie przekonywano, jestem dorosłym człowiekiem wierzę w fakty, a nie opowieści o bajecznych stworach z z Lourdes kiedy zostaną zbadane fachowo przez ekipy naukowe chętnie przeczytam. Tak jak przeczytałem opinię o strasznej psychopatce Teresie z Kalkuty i liczę że KK jak najszybciej utajni jej istnienie jako świętej. Na temat działalności Teresy z Kalkuty mamy bardzo rzetelne podania od których człowieka nabiera obrzydzenie dla jakiejkolwiek nie kłamali, opowiadali tylko wydarzenia w stylu którego dziś nie rozumiemy za dobrze. Uczyłem się łaciny i greki, filozofii od czasów dawnych po współczesną. Judea w czasach Rzymskich była zacofanym, nawet na tamte czasy miejscem, poszukiwali osoby która pomogłaby im się pogodzić z cierpieniem w prowincjonalnym kraju okupowanym od setek lat. Jezus był taką osobą. Osoba tego człowieka wywarła na nich wielkie wrażenie, choć pochodził z prostej rodziny (cieśla był naszym dzisiejszym budowlańcem) znalazł jak Budda sposób by żyć szczęśliwie i uczciwie. Był mądrym człowiekiem którego słowa miały duże znaczenie dla kultury i etyki zarówno europejskiej jak i arabskiej. Cała reszta, cuda, zmartwychwstania, gadania z demonami ... ect. to mity czyli poetyckie opisy rzeczy których Ci ludzie nie potrafili wytłumaczyć bo w epoce rzymskiej nie mieli narzędzi do tego. Beryl2 „Twierdzeniem że człowiek wymyśla głupoty można ubliżać jeśli wykaże mu się co głupiego twierdzi.”Coś u Ciebie kiepsko z logiką. Jak wykażę, że mówi głupoty, to mu nie ubliżam, bo stwierdzam fakty. Dopiero, jak go nazwę głupcem to być może mu ubliżę.„Jak na przykład Ty twierdzisz że jakieś dokumenty świadczą o dziewictwie Maryi. Poproszę te świadectwa, przedstaw mi jakie to są dokumenty, zamieść tutaj współczesne wydanie. Byłem na teologii, miałem w rękach nowy testament po grecku. I było tam greckie określenie "młoda kobieta". Poza tym nie znam świadectw naocznych świadków, ale może potrafisz podać świadectwa z I wieku naszej ery.”Przeczytaj po prostu jeszcze raz co napisałem, bo dyskutujesz sam z sobą. Gdzie twierdziłem, że są jakieś dokumenty (tzn, jak rozumiem, jakieś zaświadczenia), które poświadczają dziewictwo Maryi? Że są jacyś świadkowie tego faktu? Natomiast oczywiście mowa o tym jest w Nowym Testamencie. Nie wiem o co Ci chodzi z tą młodą kobietą. Po prostu zacytuj jakieś konkretne opracowanie na ten temat, bo to wszystko wisi w próżni. Zresztą i tak przecież księgi Nowego Testamentu to dla Ciebie bajki, więc po co się powołujesz na słowa o młodej kobiecie?Nie wiem po co te wtręty o Matce Teresie z Kalkuty. Przecież nie o tym mowa.„Apostołowie nie kłamali, opowiadali tylko wydarzenia w stylu którego dziś nie rozumiemy za dobrze.” Że, co proszę? Nic podobnego. Ten styl rozumiemy bardzo dobrze. Czego Ty nie możesz zrozumieć w stwierdzeniu Ewangelistów, że Chrystus zmartwychwstał, a następnie wstąpił do Nieba i Apostołowie to widzieli?Cudy z Lourdes właśnie dlatego są uznane za cudy, że były niewytłumaczalne z naukowego punktu widzenia, więc przestań domagać się ich naukowego zbadania, bo właśnie nauka ich nie może wytłumaczyć. Nie łapiesz tak prostych rzeczy?Twoje dalsze wywody na temat roli Pana Jezusa, to koszmarne bzdury, z którymi nawet nie chce mi się dyskutować. Wybacz, ale lepiej żebyś to jasno usłyszał. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie.„Cała reszta, cuda, zmartwychwstania, gadania z demonami ... ect. to mity czyli poetyckie opisy rzeczy których Ci ludzie nie potrafili wytłumaczyć bo w epoce rzymskiej nie mieli narzędzi do tego.”Aha, czyli dzisiaj już rozumiemy, jak doszło do Zmartwychwstania, chodzenia po wodzie, rozmnożenia chleba, itd.? Nawet śmiać mi się już nie czytam Nowy Testament, to nie widzę tam żadnych bajek, tylko konkretne stwierdzenia, z których jasno wynika, iż Apostołowie i to wszyscy (poza Judaszem) widzieli Zmartwychwstałego Chrystusa. To są świadkowie. To jest dowód. Jak w sądzie. Tam się właśnie skazuje ludzi za przestępstwo najczęściej na podstawie zeznań świadków, jeśli da się im wiarę. To samo dotyczy Ciebie. Rzecz sprowadza się tylko do tego, czy wierzysz Apostołom, że widzieli Zmartwychwstałego. Tylko na tym się skup, bo w tym rozstrzyga się wszystko inne. Jak na razie rozumiem, że uważasz ich za kłamców, a zatem za kłamcę uważasz Tego, który ich posłał, aby Tobie głosili Jego naukę. I nad tym głównie się zastanawiaj, bo tu nie możesz popełnić błędu. Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 manseb45 Widzę że brak Ci wykształcenia na prowadzenie tej dyskusji, przeczytałem całą biblię od początku do końca i byłem na studiach teologii katolickiej. Poznałem łacinę oraz grekę. Nie mam ochoty rozmawiać z kimś kto wierzy w magiczne wydarzenia i twierdzi że głupoty gadam bo uważam je za Beryl2 Jasne, najlepiej zarzucić brak wykształcenia, jak brak cóż z tego, że przeczytałeś Biblię, byłeś na studiach teologii, poznałeś łacinę i grekę, skoro nie potrafisz rzetelnie argumentować?Ha ha, "magiczne wydarzenia". Podałem Ci świadków Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia, ale dla Ciebie to bajkopisarze. A dlaczego? Bo przecież nie ma dowodów na dziewictwo Maryi. I takie tam ble, ble. Oczywiście w ten sposób trudno dyskutować, ale też przecież nie liczyłem, że do czegoś Cię przekonam. Wiara jest łaską i potrzeba tu otwarcia się na działanie Boga, czego Ci życzę. Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 manseb45 Wybacz w tematyce o jakiej rozmawiam wymagam odpowiedniego poziomu. Masz wykształcenie pozwalające Ci na poparcie Twoich argumentów? Przeczytałeś Biblię w całości oraz literaturę analizującą jej powstawanie na tle historycznym (archeologicznym)? Jeśli nie to żegnam, nie mam czasu na rozmowy oparte na braku wiedzy, bo za przeproszeniem jeśli Pan nie posiada powyższej wiedzy jest pan ignorantem. Tym bardziej że ja jako osoba niewierząca się zdobyłem na analizę tych mitów od księży na Uniwersytecie. Podczas gdy pan wygodnie mamrocze o cudach i łaskach od niewidzialnych nie ma pan nic wartościowego do dodania żegnam. Beryl2 Nie pogrążaj się. Przepraszam, niech się Pan nie pogrąża (jakoś nagle przeszliśmy na oficjalną formę?). Zamiast rzeczowo odpowiedzieć na argumenty, czytam jakieś mamrotanie o powstawaniu biblii na tle Pan posiadanie jakiejś niby to wielkiej wiedzy, a mi imputuje ignorancję. Cóż, ta wielka wiedza nie pozwala odpowiedzieć na moje prymitywne argumenty?Nie będzie Pan ze mną dyskutował, bo nie przeczytałem Biblii w całości, nie znam greki, łaciny i nie byłem na studiach teologicznych?To po prostu żałosna próba zakrycia pustoty, ale niestety jest ona widoczna gołym okiem. Ja podaję fakty, a to Pan mamrocze o mitach. Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 manseb45 Następny komunikat z Pana strony zostanie potraktowany jako nękanie i zostanie zgłoszony do administracji Filmweb. Nasza rozmowa skończyła się i nie jestem zainteresowany dalszym jej kontynuowaniem. Żegnam Beryl2 Ha ha, teraz jeszcze śmiesz mnie straszyć. Nędza zupełna. Niby kończyłeś dyskusje, ale mnie atakowałeś, więc odpowiadałem. Dalej atakujesz, więc odpowiadam. Jak kończysz, to skończ po prostu. Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem Beryl2 No i prawidłowo. Wpis z 16 września godz. odblokowany. Beryl2 Wypłacz się jeszcze swojemu chłopakowi w rękaw. Zostałeś w dyskusji zmieciony argumentami więc postanowiłeś pobawić się w konfidenta. Dlatego właśnie uważam, że tzw. ateiści to ludzie zakompleksieni, nie mający poczucia własnej wartości i zwalający wszystkie swoje niepowodzenia życiowe na Boga w którego nie wierzą. Tacy mali frustraci :) Ale nie martw się, być może jest jeszcze dla ciebie jakaś nadzieja. Tylko mniej zgorzkniałości a więcej przyzwoitości. Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 Dzida_86 Ciekawe skąd wniosek że mam chłopaka ... Lęk przed miłością do mężczyzn? Ale nie musisz mi tego opisywać, idź lepiej do lekarza specjalisty Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem Beryl2 ocenił(a) ten film na: 1 Dzida_86 Nie wiem może to że jestem ateistą sprawia że rozumiem i przestrzegam zasad które podpisałem? Czy może masz problem ze zrozumieniem że nie przeczytanie regulaminu forum sprawia że jego prawo nie też mam w normie i zadowalam go z moją partnerką. Więc możesz skończyć z fantazjami na temat męsko męskich relacji seksualnych. Chyba że Ciebie to kręci, ale to już nie wnikam wolę kobiety. I może nikt Ci nie mówił forum filmowe to nie jest najlepsze miejsce aby dokonywać coming out'u. Jest kilka pubów w Polsce gdzie możesz pogadać o tym z kimś kto Cię zrozumie. Ja w pełni nie dam rady od zawsze interesowały mnie kobiety manseb45 Z ciemnogrodem nie rozmawiaj- daremne niestety... AirMJ23 Jaki byłby sens wiary gdyby któraś religia była prawdziwa? Ta prawdziwa nie wymagałaby wiary, tak samo jak prawdziwe naukowe teorie nie wymagają wiary, a płaska ziemia, geocentryzm, Iluminaci, Wolnomularze, Ludzie-jaszczurki, horoskopy, przewidywanie przyszłości itp. już tak. nook6 ocenił(a) ten film na: 8 Eskim0s Ludzkość od zawsze ma skłonności do pychy i wywyższania siebie ponad stan rzeczy. Polecam obejrzeć filmy typu American Beauty, Donnie Darko czy Miasto Gniewu. Twoja pycha i próżna elokwencja do niczego Cię nie zaprowadzi bo nie jesteś taki silny, inteligentny ani wyjątkowy jak Ci się wydaje. Prawdopodobnie jesteś gimnazjalistą, który jeszcze mało w życiu przeżył. Gdybyś był starszy i mądrzejszy, to nie wypisywałbyś byś takich rzeczy (czy prowokatywnie czy umyślnie) w internecie, a zastanowił się nad tym jak bardzo powinieneś być wdzięczny za ogrom łaski, który objawia się w każdej chwili, którą dane jest Ci spędzić na tym świecie. Poucz się trochę matematyki, fizyki i chemii a jak jesteś humanistą to antropologii i historii, poczytaj Biblię, a zaczniesz szczątkowo dostrzegać dlaczego Plan Boży jest ponad Twoje i czyjekolwiek zdolności percepcyjne. nook6 Mam 19 lat (jestem rocznik 96) przeżyłem połowę życia w szpitalach i byłem frajerem (głównym osobnikiem klasowym do obrażania w podstawówce, a w gimbazie byłem zamknięty w sobie) a więc mam już trochę za sobą :)Ja od małego bachora zadawałem sobie pytania, po co wierzyć w ,,postać,, która nie ma logicznego wytłumaczenia bytu na świecie, plus ta ,,postać,, stworzyła diabła, cierpią nie winni ludzie, istnieje tysiące morderczych chorób bez możliwości uleczenia itp teoria którą mógł bym uwierzyć i dotyczy ,,postaci,, która (niby) stworzyła ten świat to jest taka:-Postać, stworzyła cały wszechświat, galaktyki itp ale po skończeniu tworzenia, przestała mieć ,,jakikolwiek,, wpływ na swoje dzieło (czyli to że ludzie powstali to przypadek itp) a dopiero po śmierci się okaże co i jak dalej. To jest moja teoria, która nie ma ani jednego to zwierzęta które mają najbardziej rozwinięty rozum, więc z tego korzystają (nie wszyscy) są zwierzęta które najszybciej się przemieszczają i to używają, są zwierzęta co w sprytny sposób łapią zdobycz i to cała populacja (100%) należała do wierzących, to teraźniejsza technologia była by dopiero za ileś lat (lub nie wieków) Owszem, wiele naukowców było wierzącymi ale nie na takim poziomie jak np. przeciętna starsza osoba (dziadek itp)Gdyby na świecie istniała TYLKO jedna wiara (jeden opowieść/legenda itp) to jeszcze mógł bym być jej wyznawcą, ale nie jeśli w każdym kraju istnieje coś odmiennego w wierze jak i w każdym kraju jest po kilka (kilka naście) wiar i jej odmian co dla mnie jest debilizmem ich wyznawanie (sekty,kulty itp) Eskim0s myślisz, szukasz, znajdzieszpowodzenia! (bo, Bóg z Tobą, raczej Ci nie robi)ps. nie będę uskuteczniał tutaj jakieś intelektualnej ekwilibrystki - nie miejsce na to. To straszny truizm, ale 'pycha kroczy przed upadkiem', dla jasności mała wykładnia: jedyne, co może zasłonić Ci Boga to właśnie pycha (vel samouwielbienie). jednak, proszę prześledź życiorysy (skoro 19 lat, to czas znajdziesz) paru wielkich tego świata: Pascala, Einsteina, Lewisa etc. Jasne, znajdziesz wielu innych, którzy zwalczali Boga (bo rzadko bywali obojętni - ot paradoks). Wnioski staraj się wyciągnąć samodzielnie. btw, Bóg zawsze, znajdzie sposób, by odnaleźć człowieka, tylko czy Mu na to pozwolimy... Luis_5 Człowiek może w każdej czynności znaleźć dowód na istnienie boga, jak i na jego brak. Temat istnienia, bądź nie istnienia Boga, jest jałowy. Abatoniki Gdyby istniał jakikolwiek dowód to byłby już dawno pokazany światu, tym bardziej o którym bogu mówisz bo ludzie wymyślili około 5000 bogów :)
Apostołowie na początku nie umieją rozpoznać zmartwychwstania Chrystusa. Mają z tym poważny problem, ponieważ są dziedzicami tradycji żydowskiej, która inaczej wyobraża sobie zmartwychwstanie niż to, co wydarzyło się w historii Jezusa. Jednak, aby do tego dojść musieli przejść pewną drogę. O dowodach dotyczących prawdziwości zmartwychwstania Chrystusa trudno jest mówić w sensie ścisłym. Tym bowiem, co stanowi treść przekazu Kościoła o Zmartwychwstaniu, są świadkowie, którzy osobiście widzieli zmartwychwstałego Pana. Tym zaś, co sprawiło, że ich oczy ujrzały i rozpoznały zmartwychwstałego Chrystusa, była wiara. Tematyka dotycząca dowodów zmartwychwstania Chrystusa jest bardzo skomplikowana i wymaga kilku wstępnych wyjaśnień. W niniejszym artykule postaram się więc najpierw przedstawić sposób argumentacji, jaki podejmuje Kościół zapytany o swoją wiarę w powstanie z martwych Chrystusa. Następnie chciałbym uzasadnić, jak w ogóle możliwe jest pytanie o dowody na coś, co doktryna Kościoła katolickiego ujmuje jako tajemnicę wiary, czyli prawdę przekraczającą ludzki sposób pojmowania świata. Na samym końcu przedstawię i pokrótce wyjaśnię niektóre z bardziej znaczących "dowodów". Chciałbym, aby mój tekst posłużył nie tylko lepszemu zrozumieniu trudnych kwestii teologicznych związanych z prawdą o Zmartwychwstaniu, ale także, aby inspirował czytelników do przemyślenia udziału człowieka w tej tajemnicy, zarówno w życiu doczesnym, jak i wiecznym. Wiara w Zmartwychwstanie a wiara w Synostwo Boże Jezusa Nauka Kościoła o tajemnicy zmartwychwstania Chrystusa brzmi następująco: w trzeci dzień po śmierci i złożeniu ciała do grobu Jezus Chrystus został uwolniony/uwolnił się definitywnie od panowania nad Nim śmierci; następnie Jego ciało zostało przemienione i przyjęte do chwały nieba; powstanie z martwych Chrystusa jest źródłem i zapowiedzią powstania z martwych wszystkich ludzi (zmartwychwstania na życie wieczne lub na potępienie); przez Zmartwychwstanie została ostatecznie potwierdzona prawda, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym i jedynym Zbawicielem świata; ukazywanie się Chrystusa Zmartwychwstałego uświadomiło uczniom, że Syn Boży pokonał śmierć nie tylko dla siebie (pro se), ale także dla nas (pro nobis), tzn. dla naszego zbawienia. Ta sumaryczna wypowiedź wymaga oczywiście wielu dodatkowych wyjaśnień. Przedstawiłem ją jednak w tej postaci ze względu na całościowy ogląd sprawy, do której chcę odnieść się jedynie częściowo. Zależy mi bowiem przede wszystkim na uwypukleniu zaledwie jednego aspektu wiary dotyczącej zmartwychwstania Chrystusa. Nie chodzi bowiem tylko o to, że Chrystus pierwszy przeszedł ze śmierci do nowego życia. Tak, jakby inni ludzie obok Niego mogli dokonać tego samego. Takiego uwolnienia przez Boga na końcu czasów w większości oczekiwali również Żydzi, a przecież wielu z nich nie uwierzyło w zmartwychwstanie Chrystusa. Podstawową trudnością wiary w Zmartwychwstanie było bowiem ugruntowane przekonanie Żydów o niemożliwości pokonania śmierci przez pojedynczego człowieka, zanim nastąpi ostateczna interwencja Boga w losy całej ludzkości. Inaczej mówiąc: jeśli ktoś wierzył, że ten człowiek, który nosił imię Jezusa z Nazaretu i narodził się z Maryi, jest również Synem Bożym, ten potrafił także uznać prawdę, że mógł On w sobie dokonać uwolnienia całej ludzkości z więzów śmierci. Jeśli natomiast postrzegał Jezusa jedynie jako człowieka, nie zrozumiał, dlaczego właśnie w Nim Bóg miałby ostatecznie zbawić cały świat. O tym więc, że ktoś daje wiarę powstaniu z martwych Jezusa Chrystusa, decyduje wpierw wiara w to, czy On naprawdę jest Synem Bożym. Podobnie było w historii pierwotnego Kościoła. Żydzi, którzy dostrzegali w Nim obiecanego Mesjasza, stawali się Jego uczniami. Chociaż przeżyli głębokie rozczarowanie faktem Jego haniebnej śmierci na krzyżu i uciekli w chwili Jego pojmania, to jednak tylko tym, swoim wybranym uczniom, ukazał się zmartwychwstały Pan. Widzimy tutaj zasadniczą ciągłość wiary tych, którzy uwierzyli Chrystusowi przed śmiercią i którzy oglądali Go żywego już po zmartwychwstaniu. Nawet jeśli ktoś mógłby kwestionować doskonałą wiarę uczniów w Synostwo Boże Jezusa przed zmartwychwstaniem - prawdą jest, że gdyby faktycznie wierzyli, że On jest Bogiem, nie uciekliby z ogrodu Oliwnego, ale oczekiwali boskiej interwencji - to jednak nie może podważyć faktu, że ci sami uczniowie zaufali wcześniej Jego słowu i zostawiwszy wszystko, poszli za Nim. Pierwsi uczniowie Chrystusa, czyli pierwotny Kościół, o tyle więc wierzyli, że On zmartwychwstał i pokonał ostatecznie śmierć, o ile wcześniej uwierzyli także, że On jest Bożym Posłańcem, Mesjaszem obiecanym przez proroków. Tylko dlatego, że uwierzyli Chrystusowi i spotkali Go żyjącego już po śmierci krzyżowej, na ich świadectwie opiera się wiara Kościoła w zmartwychwstanie Chrystusa. Nieobojętni świadkowie Doszliśmy w ten sposób do splotu dwóch istotnych prawd. Pierwsza, która mówi, że Jezusa Zmartwychwstałego oglądali jedynie ci, którzy uwierzyli Jego słowom, głoszonym przez Niego jeszcze zanim umarł na krzyżu. Kiedy natomiast spotkali Go osobiście już po zmartwychwstaniu - i to jest druga istotna prawda - stali się pierwszymi świadkami Jego chwały, tj. Syna Bożego, który pokonał śmierć i zasiada po prawicy Ojca. Tym, co splata obie prawdy, jest po raz kolejny słowo "wiara". Dopiero na podstawie tak postawionej sprawy możemy zastanowić się, dlaczego w ogóle można mówić o "dowodach" na zmartwychwstanie Chrystusa, jeśli jest ono w gruncie rzeczy tajemnicą wiary. Z jednej bowiem strony nasza wiedza o tym, co wydarzyło się ze zmarłym Jezusem z Nazaretu, osadza się jedynie na świadectwie Jego uczniów. Z drugiej jednak strony musimy pamiętać, że nie były to zeznania postronnych osób, neutralnych obserwatorów. Byli to uczniowie, którzy już wcześniej uwierzyli Jego słowom. Mowa jest więc o osobach, które były głęboko zaangażowane w sprawę, o której świadczyły. Dla niektórych nam współczesnych jest to swego rodzaju kontrargument wobec prawdziwości powstania z martwych Chrystusa. Nasza nowoczesna mentalność skłonna jest uważać, że najlepszym świadkiem wydarzenia i jego wiarygodnym sprawozdawcą jest ten, kto stoi niejako z boku i "na chłodno" przygląda się temu, co się wydarza. W przypadku świadków Zmartwychwstania, jak już o tym była mowa, jest zdecydowanie inaczej. Czy jednak oznacza to, że są oni mniej wiarygodni, ponieważ nie pozostali obojętni na nauczanie Chrystusa? A może Kościół nie powinien polegać na opinii niewielkiej grupy Żydów, którzy równie dobrze mogli wymyślić Jego zmartwychwstanie tylko po to, aby nie ośmieszyć się przed tymi, którzy od początku nazywali ich niebezpiecznymi sekciarzami? Tym bardziej że wielu Żydów uważało śmierć przez ukrzyżowanie jako znak potępienia i opuszczenie przez Boga. A może trauma po stracie nauczyciela popchnęła kilku z nich do stworzenia pięknej legendy o żywym Chrystusie? Takie opowiadanie zapewne miałoby silną moc łagodzącą psychologiczne rozczarowanie, które nastąpiło po haniebnej śmierci Jezusa na krzyżu. A może ci sami wykradli ciało i chcąc w sposób cudowny wytłumaczyć Jego zniknięcie, powtarzają fałszywe zeznania, że On sam wyszedł z grobu? Krótko mówiąc, pytanie brzmi następująco: dlaczego "dowodów" Zmartwychwstania oczekujemy od tych, którzy nie mogli i nie zachowali neutralności wobec tego wydarzenia, ale przeciwnie, deklarowali się właśnie jako ludzie wierzący w boskie posłannictwo Chrystusa? Śmierć pokonana w Osobie Jezusa Okazuje się, że nasza współczesna mentalność prowadzi nas na niewłaściwą ścieżkę. Jeżeli bowiem uczniowie Chrystusa faktycznie zostawili wszystko dla Niego i poszli za Nim, być może jeszcze nie do końca rozumiejąc, Kim On naprawdę jest, to tym bardziej powinni być zgorszeni Jego śmiercią. Pamiętali przecież, że do samego Boga zwracał się On, mówiąc Abba, tzn. Tatusiu; ogłaszał wszystkim, że wraz z Nim zbliża się Boże królestwo; ponadto utrzymywał, że jest Panem i Mesjaszem. Mimo to niedługo potem oglądali Go zbroczonego krwią, jak potępieńca, którego wydaje się, że opuścił nawet sam Bóg. Czyż nie o hańbie opuszczenia i ogołocenia przed ludem rozprawiali rozczarowani uczniowie idący do Emaus? Czyż Piotr nie zaparł się Chrystusa właśnie dlatego, że prowadzono Go na śmierć? To, co wydaje się możliwe, aby było ewentualną odpowiedzią rozczarowanych uczniów na tragedię śmierci ich Mistrza, to z pewnością nie wytłumaczenie całego przebiegu spraw przez teorię o powstaniu Chrystusa z martwych. Takie wyjaśnienie nie przyszłoby do głowy nikomu, kto próbowałby załagodzić traumę zawiedzionych apostołów według znanych wówczas sposobów tłumaczenia podobnych zdarzeń. Oczekiwaną argumentacją zapewne byłoby porównanie ukrzyżowania Jezusa do męczeńskiej śmierci sprawiedliwych proroków albo przekonanie o możliwości Jego zmartwychwstania wraz innymi "bohaterami wiary" na końcu czasów. Powyższe wyjaśnienia, zgodnie z panującymi wtedy kanonami teologii żydowskiej, osadzone byłyby na wierze, że tylko Bóg, Stwórca Świata, jest sprawiedliwym sędzią i tylko On może wyrównać rachunki i przywrócić do życia istotę ludzką, potwierdzając tym samym, że Bóg jej nie opuścił. Zasadniczo Żydzi wyrażali również przekonanie, że zapewne Bóg dokona ostatecznego wyzwolenia Izraela z więzów śmierci w czasie ostatecznym. To, co było więc teologiczną nowością, trudną do pomyślenia dla ówczesnych elit intelektualnych Izraela, to fakt, że od początku Kościół głosił zmartwychwstanie Chrystusa jako uwolnienie z więzów śmierci tej pojedynczej Osoby i że w tej właśnie Osobie, którą postronni obserwatorzy postrzegali jako zwykłego człowieka, pokonana została definitywnie śmierć. Nie można o takiej argumentacji pomyśleć inaczej jak o wyznaniu wiary w Syna Bożego, który swoim zwycięstwem dzieli się z każdym człowiekiem. W konsekwencji Kościół nieprzerwanie głosi, że tylko w Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, ludzie mogą osiągnąć życie wieczne. Wynika stąd, że głębokie przekonanie uczniów Chrystusa o Jego boskim posłannictwie nie zaciemniło prawdy o Zmartwychwstaniu, ale ją tym bardziej uwydatniło na tle racjonalnie spodziewanych wyjaśnień. Powtórzmy: z jednej strony nie do zaakceptowania była bowiem dla większości Żydów prawda o Mesjaszu, który cierpi i haniebnie umiera, a z drugiej nie do pomyślenia prawda o powstaniu do nowego życia pojedynczej Osoby, która swoim zwycięstwem obdarza całą ludzkość. Zestawienie tych dwóch przekonań tworzy fundament wiary chrześcijan, a jednocześnie uzasadnia skandal, jaki owo zestawienie wywołało w środowiskach żydowskich, także po śmierci Jezusa. To właśnie wiara w Jezusa, Syna Bożego, który został zamordowany, a jednak jest żyjący w swoim Kościele, okazała się główną przyczyną tak wielu prześladowań chrześcijan. Nie zapominajmy jednak, że w swojej istocie wiara w zmartwychwstanie Chrystusa pozostała przede wszystkim źródłem niezachwianego przekonania pierwszych chrześcijan, że w Jezusie Bóg spełnia obietnicę obdarowania człowieka życiem wiecznym. Jedyny znany materiał dowodowy Świadkami Zmartwychwstania są więc uczniowie, którym dał się widzieć żyjący Chrystus i tym samym potwierdził prawdziwość swojego bóstwa. Ci sami uczniowie głosili tę prawdę, a większość z nich oddała za nią własne życie. W końcu niektórzy z nich zapisali to, co przeżyli w sercu i co rzeczywiście oglądały ich oczy, aby w ten sposób, pod natchnieniem Ducha Świętego, stać się autorami świętych tekstów Pisma Świętego Nowego Testamentu. Ewangelie, Dzieje Apostolskie, Listy i Apokalipsa są dla nas jedynym wiarygodnym źródłem tego, co dało początek życiu Kościoła. Tylko Biblia, rozumiana jako zapis żywej tradycji, czyli przekazywania prawdy objawionej, jest godnym zaufania dokumentem potwierdzającym wiarę Kościoła w zmartwychwstanie Chrystusa. Jest jedynym znanym nam materiałem dowodowym w odniesieniu do tego, co widzieli uczniowie piszący o ukazywaniu się Zmartwychwstałego. W kontekście tak rozumianej prawdy o Zmartwychwstaniu, dowody, jak niektórzy mogliby oczekiwać, nie są zestawem faktów, które zapisał jakiś postronny kronikarz. Jak już o tym była mowa powyżej, świadkami były osoby wierzące, które pragnęły przekazać swoje doświadczenie spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem jako fakt historyczny. W tym sensie można powiedzieć, że uczniowie opisują fakty: dotykali ciała zmartwychwstałego Jezusa, rozmawiali z Nim, a nawet jedli (choć pamiętać należy, że teksty biblijne odnotowały wyraźnie przemienioną jakość ludzkiego ciała zmartwychwstałego Chrystusa). Nie były to jednak wydarzenia dostrzegalne dla każdego, niezależnie od wiary. Nie znamy żadnych świadków, którzy zachowując zupełnie niezaangażowaną postawę wobec prawdy objawionej w Chrystusie, mogliby zaświadczyć, że widzieli Go powstałego z grobu. Moglibyśmy doszukiwać się oczywiście wielu ściśle historycznych przesłanek, które mogłyby wskazywać na cudowne powstanie z martwych Chrystusa, jak choćby fakt, że u wejścia do groty czuwali strażnicy i mimo ogromnego kamienia, który zamykał wejście do grobu, obudzili się następnego dnia zdziwieni tym, że w sposób niezrozumiały leżał teraz odsunięty. Nie da się również obiektywnie udowodnić zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu na podstawie wiarygodności zapisów o zastanym na trzeci dzień przez kobiety pustym grobie. Niektórzy powtarzają argument niezwykle szybkiego rozwoju chrześcijaństwa, który dokonywał się spektakularnie u początków historii Kościoła, a na co wskazywać miało właśnie owo silne przekonanie pierwszych chrześcijan o zmartwychwstaniu Syna Bożego. Żadne z tych niezwykłych okoliczności nie jest jednak wprost dowodem na Zmartwychwstanie. Pełnią one raczej rolę drugorzędnego sposobu argumentacji i zobrazowania prawdy podstawowej. Tym bowiem, co stanowi treść przekazu Kościoła o Zmartwychwstaniu, są świadkowie, którzy osobiście widzieli zmartwychwstałego Pana. Tym zaś, co sprawiło, że ich oczy ujrzały i rozpoznały zmartwychwstałego Chrystusa, była wiara. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli Jednym z najlepszych komentarzy biblijnych do stawianej tutaj tezy jest początek Pierwszego Listu św. Jana, w którym czytamy: "To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce - bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione" (1 J 1, 1-2). Św. Jan pisze o życiu wiecznym, które się objawiło. Chodzi więc nie tylko o niezwykłość historycznych wydarzeń towarzyszących zmartwychwstaniu Chrystusa, ale także i przede wszystkim o sens ludzkiej egzystencji, jaki odsłania się przez historyczne wydarzenie zmartwychwstania Chrystusa. Jeśli chrześcijanie naszego czasu wierzą, że Jezus naprawdę zmartwychwstał, czynią to nie tylko na podstawie ustnego czy pisemnego przekazu. Jest raczej odwrotnie. Właśnie dlatego, że Duch Święty ukierunkowuje ludzkie serca i umysły na spotkanie z prawdą objawioną, przekaz o tajemnicy Zmartwychwstania nie dociera do nas jedynie z zewnątrz, jak list przekazany przez pocztę. Serce ludzkie niejako wyczekuje prawdy, którą ogłasza mu Kościół. Budzi się do życia pod wpływem łaski i pozwala w Chrystusie rozpoznać dar Bożej miłości, która okazała się większa niż grzech i śmierć. W tym sensie nauka o zmartwychwstaniu Chrystusa z jednej strony opiera się na świadectwie pierwszych uczniów, niejako wierzy historycznym faktom, które przytaczają w tekstach Pisma Świętego, z drugiej jednak strony równie mocno odnajduje swoją wiarygodność intelektualną w sercu człowieka, które w sposób naturalny oczekuje ostatecznego uwolnienia ludzkości od zła i śmierci oraz odpowiedzi na pragnienie życia wiecznego. Zgodność owego złożenia pragnień serca z nauką Kościoła jest jednym z najbardziej racjonalnych "dowodów" prawdziwości zmartwychwstania Chrystusa. Rozumiejąc tę podwójną złożoność, dochodzimy także do pełniejszego pojmowania słów samego Jezusa, który po swoim zmartwychwstaniu zwraca się do niewiernego Tomasza: "Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli" (J 20, 29). O dowodach dotyczących prawdziwości zmartwychwstania Chrystusa trudno jest mówić w sensie ścisłym. Przynajmniej w odniesieniu do sposobu dowodzenia, który zdominowany jest przez nauki empiryczne. We współczesnej nauce za prawdziwe uznaje się często jedynie to, co zostało zanotowane przez ludzkie zmysły i co może zostać w jakiejś mierze materialnie potwierdzone. W ten sposób Zmartwychwstanie nigdy nie znajdzie wystarczającego potwierdzenia. Jeśli jednak sprawę wiarygodności intelektualnej poszerzyć na obszar ludzkich pragnień i pytań egzystencjalnych, okaże się, że Zmartwychwstanie nie tylko idealnie na nie odpowiada, ale potrafi także głęboko człowieka poruszyć i zafascynować swoją wewnętrzną siłą przekonania. Otrzymasz wyposażenie do obrony faktu zmartwychwstania Jezusa w Twoim otoczeniu, gdyż zmartwychwstanie jest fundamentem wiary ucznia Jezusa! Środa, 21 grudnia 2011 (17:23) Całun Turyński, przez wielu katolików czczony jako relikwia, a przez licznych naukowców uważany za powstały w średniowieczu falsyfikat, może jednak być autentycznym dowodem zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Tak przynajmniej twierdzą włoscy badacze. Ich zdaniem, wizerunek na płótnie powstał w wyniku eksplozji tajemniczej energii. Całun Turyński to przechowywane w katedrze w Turynie (stąd nazwa) płótno długości czterech i szerokości jednego metra. Widać na nim zarys postaci brodatego mężczyzny z wyraźnymi śladami korony cierniowej, biczowania i ukrzyżowania. Część katolików uważa go za relikwię - materiał, w który przed pogrzebem owinięto ciało Jezusa Chrystusa, stanowiący przy tym dowód jego zmartwychwstania. Sceptycy utrzymują, że jest to nader zręczny falsyfikat namalowany w średniowieczu. Mają oni twardy dowód na poparcie swojej teorii. Datowanie węglem C-14 określiło, że całun powstał między 1260 a 1390 rokiem, podczas gdy Jezusa ukrzyżowano w 33 roku. Jednakże włoscy naukowcy z Narodowej Agencji Nowych Technologii, Energii i Zrównoważonego Rozwoju Gospodarczego twierdzą, że przez lata próbowali samodzielnie odtworzyć wizerunek z relikwii i doszli do wniosku, że dałoby się go narysować tylko przy pomocy laserów ultrafioletowych. Badacze ci sądzą też, że obraz, który widzimy na Całunie Turyńskim, musiał powstać w wyniku czegoś w rodzaju ogromnego wybuchu niezidentyfikowanej energii. Być może stanowi to namacalny dowód, że Jezus Chrystus rzeczywiście powstał z martwych. Włoscy naukowcy liczą, że ich wnioski zapoczątkują wielką teologiczną dysputę na ten temat. Daily Mail Zmartwychwstanie Jezusa jest ważne dla chrześcijan na wielu poziomach. Po pierwsze, daje im nadzieję na wieczne życie, ponieważ Jezus pokonał śmierć i umożliwił im zbawienie. Po drugie, daje im pewność, że Jezus jest Bogiem i Mesjaszem, który spełnił swoją misję, i który jest w stanie pomóc i prowadzić swoich wyznawców w Najwiekszy z cudów Największym cudem jakiego dokonał Jezus było zmartwychwstanie. Chrystus trzeciego dnia po śmierci na krzyżu pokonał śmierć i wstał z grobu. To historyczne wydarzenie potwierdzają liczne dowody, tj. świadectwa o pustym grobie i o wielokrotnym ukazywaniu się Jezusa po zmartwychwstaniu. Betania Miejsce zamieszkania .